Życie zaczyna się po czterdziestce

Wpisy

  • czwartek, 20 grudnia 2018
    • Czas

      Jutro jadę rano na ostatnie sprzątanko i jadę do domu na Święta. Wyciągnęłam walikę i 2 piwa, co by się dobrze spakować. Muszę zadzwonić do brata. Wprawdzie wysłałam mu smsa, ale to nie to samo. Wypada zadzwonić. Zrobiłam jakieś zakupy. trochę słodyczy, parę drobiazgów. Niestety nie stać mnie na drogie prezenty. kupiłam to czego nie ma u nas. Może następnym razem się szarpnę na coś więcej.

       

      Sprzątanie idzie mi nieźle, w końcu jestem fachowcem. W serwisie średnia ocena to 4.8. Mam tylko problem z czasem. Jestem bowiem przyzwyczajona, że trzeba robić dobrze i szybko. Szybko, szybko, bo następne pokoje czekają. A tu trzeba powoli i dokładnie. Jeśli jednak ludzie mają w miarę czysto tj brak jest pomarańczowych fug albo małe mieszkanko to co tu robić 3 godziny? Dzisiaj jednak byłam zamówiona na 4 cztery godziny i zeszłam o czasie. Zostawiłam im na koniec swoją ulotkę i może albo zadzwonią albo polecą mnie komuś. W końcu w tej branży najlepsza reklama to polecenie.

       

      Koleżanka do mnie pisze: może czas wracać? Ale do czego? Spłaciłam dużo długów, ale nie wszystkie. Ciągle wiszę też kasę obu moim braciom. Zmieniłam garderobę i mam drugi rower. Poza tym nie dorobiłam się specjalnie, nie mam oszczędności. Wrócę do tego co było: mieszkania z bratem pijakiem, niskiej pensji, dojeżdżania do miasta. O ile znajdę sensowną pracę. Pewnie mogłabym wrócić do ubezpieczeń, chociaż nie na etat. Muszę spłacić resztę długów, przynajmniej te karty kredytowe, długi prywatne i jedną pożyczkę. Odłożyć trochę kasy w razie jakichś problemów. Pójść na prawo jazdy, może kupić jakiś samochód?  Myślałam o kupnie jakiejś kawalerki na raty i wynajęciu jej studentom, ale z moją historią kredytową i tym, że zarabiam w euro może być ciężko.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Czas”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 grudnia 2018 17:03
  • wtorek, 18 grudnia 2018
    • Pomarańczowe fugi

      Byłam wczoraj u klientów. Taka sympatyczna młoda para. To chyba było najcięższe zlecenie, do dziś mnie nogi bolą. Pojechałam rowerem, bo bo to tylko 6 km a autobusem okazało się godzinę z hakiem. Po drugie łazienka była taka brudna... z reguły przyjeżdżam do w miarę czystych domów. Gdzieś tam się urodziło dziecko i trzeba było poodkurzać starannie, bo nie mieli czasu. Poza tym to normalne domy, gdzie ktoś mieszka, ale ludzie raczej sprzątają na bieżąco. Tym razem był wyjątek, bo kurz wydzierał z wszystkich kątów. Najgorsze był fugi- po prostu pomarańczowe. Dostałam wprawdzie zestaw płynów, ale umówmy się, że one działają na w miarę czyste łazienki, które trzeba tylko dopucować. Co tu zrobić z fugami, które w hotelu były myte specjalnymi płynami?  Znalazłam w toalecie wybielacz i okazał się rewelacyjny. Samo jednak nic nie schodzi i chyba z półtorej godziny myłam tę przeklętą łazienkę. Często na kolanach. Dlatego dzisiaj umieram...


      Tyle, że wzięli ode mnie wizytówkę i może zadzwonią po świętach.


      Poza tym na żadną terapię nie idę, jadę do domu na święta. Bo wprawdzie mieszkam tu, ale dom jest Tam. odwiedzę mamusię na cmentarzu, Wigilii pewnie nie będzie, ale będę u siebie. To najlepsza terapia :) Tu ciągle jestem obca...Byłoby łatwiej oczywiście, jakbym miała tu bratnią dusze, drugą połówkę. Widać nie można mieć wszystkiego.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Pomarańczowe fugi”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 grudnia 2018 20:30
  • niedziela, 16 grudnia 2018
    • Dlaczego?

      Nie wiem, czy to, dlatego że koniec roku sprzyja podsumowaniom, czy to dlatego, że złapałam chwilę oddechu w pomiędzy końcem pracy w hotelu, a początkiem własnej działalności. Pomyślałam, że ten mijający rok jest pozytywno-negatywny. Z jednej strony spłaciłam mniej długów niż w 2017. Pojawiły się też inne potrzeby, to pewnie dlatego. Skończyłam z  Danielem. Przeżyłam Marcela. Ustaliłam, że nie nadaję się do stałych związków i nie będę mieć, ani rodziny, ani dzieci. Przyjęcie tego faktu do wiadomości na zimno to jedno, a akceptacja faktu, że już się zawsze będzie samemu to drugie. Przychodzi taka chwila, że masz trochę za dużo czasu, trochę za dużo alkoholu i za mało chusteczek. Boli. Czasami bardziej, czasami mniej. Staram się o tym nie myśleć i nic nie planować. Skasowałam ostatecznie Tindera i postanowiłam, że nie umówię się już nigdy więcej. Co jednak nie oznacza, że jestem z kamienia. Szkoda, że nie mogę mieć tu nawet kota, może nie czułabym się taka samotna...


      Spotkałam ostatnio dwie pary szczęśliwie zmieszane narodowościowo i może to dlatego tak zmiękłam. Im wyszło, mnie nie. Dlaczego ja nie wiem, mądrzejsi orzekli, że wina tkwi we mnie. Nawet nie mam siły zaprzeczać. Tylko przytulić się do poduszki, zgasić światło i udać że mnie nie ma. Na szczęście mam ten komfort, że mogę sobie teraz swobodnie popłakać.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Dlaczego?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      niedziela, 16 grudnia 2018 20:20
  • czwartek, 13 grudnia 2018
    • Dwa w jednym

      Poszłam dzisiaj do banku, do tutejszego oddziału ING. Spędziłam godzinę, po czym wyszłam z tym czym przyszłam, czyli z niczym. Chciałam bowiem aby w jednej aplikacji były dwa moje konta bankowe: prywatne i firmowe. Najpierw próbowałam zrobić to samodzielnie, bo to ponoć łatwe, ale nie udało mi się. Pomyślałam, że robię coś źle, skorzystałam z odwołanego spotkania i udałam się do placówki. Pan głowił się i głowił. Zmieniliśmy sieć z WIFI na transfer danych. Nie pomogło. Zmieniliśmy hasło. Nie pomogło. Zadzwonił na infolinię i to mi się kazali logować na prywatne konto, to na służbowe, odinstalowywać, zainstalowywać i niestety to też nic nie dało. Podobnież pierwszy taki przypadek w historii bankowości holenderskiej. Wszystko jest w porządku, aplikacja działa, dane się zgadzają, a dwóch kont jak nie ma tak nie ma. Czuję się naprawdę wyjątkowo, że cały departament techniczny ING Holandia myśli teraz o mnie, ale wolałabym jednak mieć te 2 konta w jednym. Tyle mojego, że napiłam się bardzo dobrej kawy z ekspresu.


      Obiecali w ciągu 2 dni rozwiązać mój problem. Mam nadzieję, bo to mi by bardzo ułatwiło pracę. Wprawdzie za wiele tam na tych kontach nie ma, ale mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      czwartek, 13 grudnia 2018 15:31
  • środa, 12 grudnia 2018
    • Skarga?

      Zrobiłam sobie swój własny budżet firmowy. Wprawdzie mam księgowego i o mnie będzie rozliczał tutaj, bo samemu to zbyt skomplikowane, ale trzeba trzymać rękę na pulsie. Znalazłam jakieś arkusze w necie, ale były niedostosowane do moich potrzeb, więc musiałam zaprojektować własny. Wychodzi na to, że jestem na plusie. Niewielkim, bo przychody na razie malutkie, ale zawsze to plus. Trochę zleceń mam bezpośrednio na firmę, a trochę przez serwis helpling, który wprawdzie pobiera prowizję, ale lepsze to od siedzenia w domu.


      Mam problem z moim ostatnim hotelem. Nie zapłacili mi za 3 dni. Napisałam do mojej agencji, ale oni są tylko pośrednikiem i właściwie mi tylko wypłacają kasę, bo godziny hotel wysyła do agencji, która ma z nimi umowe. TO zresztą dziwne, bo na umowie jest tamta agencja, a na salarisach (takic holenderskich paskach wypłaty) jest ta. W każdym razie nie wiem, gdzie zaginęły moje godziny. Napisałam kilka maili, on mnie generalnie olewają i zastanawiam się, czy nie złożyć skargi do holenderskiej inspekcji pracy. Znalazłam sobie nawet formularz po polsku. Przetrzepią im skórę i może wypłacą mi kasę. Poczekam na odpowiedź na mojego ostatniego maila i się zastanawię. Mogliby sprawdzić przecież ten tydzień, gdzie brakuje mi 3 dni i odpisać: tak, pomyliliśmy się, hotel nie dosłał, pies zżarł, albo: nie ma cię na listach i nie było cię w pracy. 3 dni to trochę kasy, która teraz przyda mi się jak rzadko.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Skarga?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      środa, 12 grudnia 2018 18:07
  • poniedziałek, 10 grudnia 2018
    • Kalendarz

      Mam kolejną klientkę, też przez serwis, ale to jednorazowe sprzątanie przy przeprowadzce. Dobre i to. Niestety już mi się miesza w grafiku, bo klienci z wtorku chcieli, abym przyszła po południu, bo coś im wypadło. Odmówiłam więc początkowo tym od przeprowadzki, bo mi godziny kolidowały. Potem się okazało więc, że mam dwóch klientów na tę samą godzinę, bo pierwszym powiedziałam, że mogę przyjść później. Klient ze środy chce w czwartek, bo gdzieś leci. Na razie takie ruchy mogę wykonywać, bo nie mam pełnego grafiku, ale jak będę mieć pełny kalendarz, to takie zmiany nie będą możliwe. Zastanawiam się, czy od razu im mówić, że przychodzę na określoną godzinę i zmiana może nie być możliwa? Z drugiej strony warto być elastycznym. Ostatecznie mogę do kogoś przyjść w sobotę, choć planowałam, że weekendy mam wolne. 


      Mam nadzieję, że wkrótce będę mieć problem z brakiem czasu ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Kalendarz”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 grudnia 2018 10:52
  • piątek, 07 grudnia 2018
    • Afterparty

      Niestety jak się umawiasz przez serwis, a nie bezpośrednio to wychodzą takie kwiatki jak ten w środę, że przyjechałam, a nikogo nie było w domu. Zadzwoniłam do serwisu, podali mi numer telefonu i poprosili, abym uzgodniła z klientką. Babka mi powiedziała przez telefon, że chciała kogoś tydzień temu, a że chce kogoś co 2 tygodnie, to nie oczekiwała, że ktoś przyjedzie. A przecież musiała dostać maila! kto by tam czytał. Następnym razem poproszę o numer telefonu i zadzwonię potwierdzić. Nie chcę z niej rezygnować, bo jak będzie zadowolona i dostanę dobrą ocenę to serwis udostępni mi inne ogłoszenia i będę mieć więcej klientów.

       

      U pilota zarobiłam stówkę, ale więcej przegadaliśmy niż posprzątałam. Przez te prawie 4 godziny mogłabym całą chałupę na błysk posprzątać, jakby mi nie zaproponował jednej kawy, potem drugiej i pogaduszek. Jego kasa, jego problem. Myślę, że jednak na dłuższą metę będę musiała zrezygnować, bo tam daleki dojazd, ale na razie nie mogę sobie na to pozwolić.

       

      Impreza się udała, najlepsze było dzień po, kiedy do czwartej po południu siedziałyśmy w piżamkach. Nawet nie miałam kaca, ani mój żołądek nie protestował jak zwykle po alkoholu. Pewnie dlatego, że nie wypiłam jakoś bardzo dużo.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Afterparty”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      piątek, 07 grudnia 2018 13:01
  • wtorek, 04 grudnia 2018
    • Nie można tyle pracować

      Pojechałam rano do klientów, a potem znowu na zakupy. Kupiłam sobie drugi kalendarz do prowadzenia oficjalnego rejestru klientów. To już mój trzeci, bo jeden mam papierowy, a drugi założyłam sobie w google calendar, w razie czego mam wszystko w komórce pod ręką. I teraz najpierw robię notatki w nieoficjalnym kalendarzu, potem przepisuję spotkania do google, a na końcu będę wybrane wpisywać do oficjalnego kalendarza. Paranoja, ale co zrobić. W oczy mi to księgowy poradził. Przy okazji pooglądałam sobie kurteczki w Esprit za 99 euro. Ponoć ciuchy można też kupić, kurtkę buty czy spodnie, bo w czymś do tych klientów będę jeździć.

       

      Jutro mam intensywny dzień, bo najpierw rano w jedno miejsce, do tego pilota, potem w drugie do jakiejś emerytki chyba, a wieczorem impreza mikołajkowa z dziewczynami, wcześniej zaplanowana. Nie można przecież tyle pracować.

       

      W czwartek mam umówioną rozmowę rekrutacyjną przez telefon do kolejnego serwisu z usługami sprzątającymi. Jak przejdę to może zdążę jeszcze zarobić trochę kasy przed świętami. Postanowiłam też, że nie będę ulotek wrzucać byle gdzie tylko po pierwsze kilka zostawiać klientom, dla znajomych czy sąsiadów, a po drugie będę wrzucać w te okolice, gdzie już kogoś mam, np z polecenia czy internetu. Będę mieć po drodze. Potem najwyżej jak zarobię, to sobie zamówię więcej i zrobię nalot na jakieś osiedle w pobliżu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Nie można tyle pracować”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      wtorek, 04 grudnia 2018 15:19
  • poniedziałek, 03 grudnia 2018
    • Powolutku ale do przodu

      Weekend minął mi pracowicie, zwłaszcza sobota, bo robiłam generalne porządki w swoim pokoju. W niedzielę poleżałam, bo dokuczała mi trochę lewa noga, ta trochę uszkodzona. Dzisiaj jednak poniedziałek, koniec lenistwa. Nastawiłam sobie budzik na siódmą, ale wybaczcie nie miałam siły zwlec się z łózka przed ósmą. Miałam zamiar narzucić sobie dyscyplinę, aby nie popaść w marazm, ale kiedy tak szaro za oknem, a ty nie musisz iść do pracy, to nie ma się wystarczająco silnej woli. Wstałam w końcu, zjadłam śniadanie, poszłam poroznosić ulotki, a potem do centrum, na zakupy i rozmyślania. Wieczorem miałam umówione spotkanie z księgowym, więc wróciłam, aby się przygotować. W sumie nie mówiłam mojemu dziadkowi, że zwolniłam się z hotelu, bo to nie jego sprawa.


      W międzyczasie odezwała się koleżanka, która mi tę pracę poleciła i która prowadzi podobną działalność. Czy bym nie wzięła jej klientów w X bo jej się nie chce dojeżdżać i ma już inne zlecenia w to miejsce, a X jest jakieś 5 km ode mnie.  Od stycznia do będzie u nich 13 godzin. Konkretnie od końca stycznia. Pewnie, że wezmę! Poleciła mi także dwa serwisy z usługami sprzątania. Wprawdzie pobierają od ciebie prowizję, ale i tak płacą lepiej niż w hotelu. Zdążyłam zarejestrować się w jednym i znaleźć pierwsze zlecenie. Kwadrans rowerkiem, wprawdzie co 2 tygodnie, ale też w X. Z czwartym jestem umówiona na spotkanie wstępne na  15 grudnia. Coś się kręci.


      Rozmawiałam z księgowym i kazał mi kupić kalendarz do prowadzenia rejestru oficjalnych klientów. Chłopak zna się na rzeczy. Powiedział co mogę wrzucić w koszty. I wystawił mi fakturę na 139 euro. Teraz muszę ze 2 klientów zaksięgować, bo muszę zarobić na tę fakturę. Na szczęście powiedział, że jak się trochę spóźnię z płatnością to on poczeka, bo rozumie, że ja dopiero zaczynam.


      Grudzień będzie nieco ciężki, ale jak zapłacę księgowemu to mi oddadzą VAT, dostanę pensję i godziny urlopowe z ostatniego hotelu i jak zacisnę pasa to może uda się przeżyć bez pożyczania.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Powolutku ale do przodu”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 03 grudnia 2018 22:08
  • sobota, 01 grudnia 2018
    • Wolność

      Wczoraj nadeszła wolność. Ostatni dzień w hotelu. Dostałam normalną listę, 19 pokoi. Oczywiście ostatni był z dwoma łóżkami! Spakowałam jeszcze ładnie trolla i wyszłam. Wykreśliłam się z grafiku, bo oczywiście menager mimo moich próśb tego nie zrobił. Kluczyk wrzuciłam do skrzynki przy drzwiach ochrony. Trzasnęłam drzwiami i wyszłam. Oczywiście szef wiedział, że się zwalniam, ale wszyscy superwizorzy chyba nie. Powiedziałam też housemanowi (człowiek od brudnej/czystej pościeli) bo to Polak, on powiedział takiemu Dragowi, Rumunowi, któremu się chyba podobam i to tyle. Reszcie nie mówiłam, bo musiałabym się tłumaczyć, a chciałam uniknąć setek pytań czemu i dlaczego. Wychodziłam z tego hotelu inaczej niż poprzednio, jak z fabryki, bez emocji. Poprzednio było inaczej, czułam się bardziej związana. Byłam tam jak u siebie, chociaż oczywiście mam świadomość, że to złudne, bo traktowali nas dokładnie tak samo. Jak ludzi do wynajęcia, niewolników na plantacji bez własnego życia.

       

      Oczywiście wykreślenie się z grafiku nie pomogło, bo jak się obudziłam to na telefonie znalazłam nieodebrane połączenia z hotelu. To jednak ich problem. Ja powiedziałam, że odchodzę, szef pokiwał głową. Przejęłam się jednak, bo ja zawsze się przejmuję...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Wolność”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      sobota, 01 grudnia 2018 10:57