Życie zaczyna się po czterdziestce

Wpisy

  • wtorek, 12 grudnia 2017
  • poniedziałek, 11 grudnia 2017
    • Zima się trzyma

      Nastąpił przełom. Nie, nie miłosny. Śnieżny! Nie, nie przestało padać- sypie jeszcze niż do tej pory. Zrobiło się u mnie w salonie za oknem po prostu bajkowo. Widziałam za to po drodze do domu 2 sąsiadów z łopatami! Jeszcze trochę tej zimy i może wszyscy by zrozumieli, że trzeba odśnieżać. jak mi brakuje mojego sąsiada z Polski, pana Marka, który już od piątej rano szufował aż miło. Nie takie zimy bywały, ale chodniki u mnie na zacofanej wsi były wzorcowo czyste, nie tak jak tu w tej cywilizowanej Holandii. 

       

      Z przygód miłosnych to Daniel znowu czaruje, a B zgubił mój numer telefonu... Chyba zostanę zakonnicą. Albo lesbijką. A może przywiozę sobie z Polski mój wibrator, bo leży zapomniany i nieużywany w komódce, tylko baterie by trzeba wymienić...


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 grudnia 2017 21:07
  • niedziela, 10 grudnia 2017
    • Holenderska katastrofa narodowa

      W Holandii katastrofa narodowa. Nie, nikt nie umarł, nawet król, w piłkę też nie przegrali. Po prostu spadł śnieg. Trochę dużo, zwłaszcza jak na Holandię, ale w Polsce taki śnieg co zima pada. Tutaj jednak takich zim od dawna nikt nie widział, więc nastąpiła katastrofa. W związku z powyższym drogi zasypane, chodniki nieodśnieżone, autobusy poopóźniane. Żeby było śmieszniej dzisiaj wszedł w życie nowy rozkład jazdy, obejmujący zmianę linii, godzin, tras, a nawet zmianę na nowe pojazdy. W jedną stronę pojechałam rowerem, w drugą się nie odważyłam. Rowerek został pod hotelem, a ja godzinę czekałam za autobusem, potem pół godziny na przesiadkę i przed ósmą byłam w domu. Zmarzłam i nie wiem czy pójdę jutro do pracy...


      Jak nigdy przydałby się ktoś do grzania, a tu jak na złość nawet kot dochodzący się zmył.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Holenderska katastrofa narodowa”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 grudnia 2017 21:56
  • sobota, 09 grudnia 2017
    • Męski pech?

      Ponieważ B. dał mi wczoraj prztyczek w nos trafia na oślą ławkę. Oczywiście, że macie rację. Co to ma być? Podnoszę poprzeczkę wyżej. Niech się trochę postara. 


      Chociaż muszę przyznać, że odkąd zaczęliśmy flirtować jego zachowanie wobec mnie w pracy uległo zmianie. Przedtem często mnie nie widział, teraz starannie mówi cześć i zagaduje. Tłumaczył się, że on czasami nie nosi soczewek i wtedy nie dowidzi. Dziwne troszkę, bo teraz nagle zaczął dowidzieć? Mówił mi też, że wcześniej nie myślał, że może mi się podobać. Hmm Widać za słabe te sygnały wysyłam? Co nie zmienia faktu, że zamiast być zachwyconym, zrobił unik i odwlekł całą sprawę w nieskończoność.

       

      Jak to jednak niestety jest, że jak mi się facet podoba i chcę się z nim umówić to mnie unika, a jak mi się nie podoba to wręcz przeciwnie? Pecha chyba mam jakiegoś.

       

      Tyle dobrego, że wyspałam się za wszystkie czasy w mojej nowej pościeli. To ciekawe jednak, bo poduszeczki ozdobne kupiłam jak podrywałam Daniela. Ciekawe co sobie kupię przy następnym facecie ;)


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (13) Pokaż komentarze do wpisu „Męski pech?”
      Tagi:
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      sobota, 09 grudnia 2017 20:56
  • piątek, 08 grudnia 2017
    • Niezaspokojony apetyt

      Faceci są jednak niemożliwi. Dzisiaj miała być randka. Obudziłam się około ósmej stwierdzając, że leje, pogoda barowa i najchętniej bym nie wychodziła z łóżka. Ale skoro powiedziało się A, to należy powiedzieć B, żebym nie wyszła na taką co to tylko lubi kusić, a jak przychodzi co do czego to tchórzy. O dziewiątej zdecydowałam się zejść na dół i zrobić kawę. Spotkałam Marysię, która B nie lubi i która jechała do pracy. Omamiłam ją, że będę wypoczywać sobie cały dzień. Wzięłam prysznic, B się odezwał, zaczęłam się ubierać. I tak żeśmy sobie flirtowali na FB by przejść na Whatsupa. Jak już wymógł na mnie obietnicę, że nikt się nie dowie to stwierdził, że zrobiło się późno, on musi o 13 wyjść, a ja nie zdążę dojechać. Ale że mam u niego bardzo dużego plusa, bo się zdecydowałam. No jasne! 


      Ja dla niego wyciągnęłam moje zajebiste dżinsy z prania stwierdzając, że na tej jeden jedyny raz wytrzymają bez prania. Bielizny kuszącej nie zdążyłam nabyć, ale przypomniałam sobie, że mam takie siateczkowe majteczki, akurat na tę chwilę. Sweterek, w którym mam gołe plecy i byłam gotowa rzucić się na niego od progu. Zdążyłam już zejść na dół i ubrać buty!

       

      Nie wiedząc co zrobić z tak mile rozpoczętym dniem i nadmiarem energii pojechałam do centrum na zakupy. Kupiłam sobie na pocieszenie kołdrę i poduszkę, bo od stycznia śpię tutaj pod śpiworkiem i na jaśku. Ostatnio wprawdzie nabyłam cztery takie ozdobne poduszeczki, ale to jednak nie to samo, co porządna poduszka. Ja wiem, że kobiety kupują sobie na pocieszenie buty albo futra, ale futer nie noszę, a buty tu już jedne kupiłam, a reszta nieładna w tej Holandii. W Polsce sobie na alledrogo zamówiłam fajniutkie buty od polskiego producenta, w sam raz na randki zimą.


      Jestem i tak rozczarowana i nie wiem, czy Bóg sobie zasłużył na następną szansę. Jutro też mam wolne, ale B  stwierdził, że jedzie oglądać jakiś samochód. Samochód phi.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Niezaspokojony apetyt”
      Tagi:
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      piątek, 08 grudnia 2017 13:57
  • czwartek, 07 grudnia 2017
    • Umówiłam się z nim na 9

      Umówiłam się z B na jutro rano. Po dziewiątej. Trochę dziwna pora na randkę, ale on też jak ja dziwnie pracuje- głównie popołudniami. Mam stracha, bo dawno nie byłam na bliskim spotkaniu pierwszego stopnia z mężczyzną. Najwyżej facet ucieknie ze strachem. Nie, nie ucieknie- spotykamy się u niego. Ja ucieknę?

       

      Powód mojego wolnego w piątek jest za to niewesoły: miałam pójść do pracy, ale nie ma obłożenia, nie ma pokoi do sprzątania. Nie wiem, czy w tym tygodniu wyjdzie mi 25 godzin. Zadzwoniłam do agencji, może mnie wyślą gdzieś ekstra. Jeśli nie będę musiała wykorzystać godziny urlopowe, które odkładałam sobie na święta.

       

      Święta... jadę głównie po to, aby odebrać dowód osobisty, tak to bym pewnie nie jechała. Muszę zadzwonić do brata, że przyjeżdżam, ale odkładam to z dnia na dzień...

       

      Wracając do pierwszej kwestii: w co ja się ubiorę?? Dżinsy? Kiecka? Krde nie wiem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Umówiłam się z nim na 9”
      Tagi:
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      czwartek, 07 grudnia 2017 12:46
  • poniedziałek, 04 grudnia 2017
    • Randka

      Z panem B. umówiłam się na randkę! Od razu ustaliliśmy, że to tylko randka, żadnych miłości, nie będzie z nas związku. Może to będzie raz, a może więcej razy. Chciał nawet, abym dzisiaj do niego przyjechała, bo oboje mamy wolne. Ale ja przecież muszę się przygotować. Nie mam żadnej seksownej bielizny! Muszę iść na zakupy, ufarbować włosy i takie tam. Faceci myślą, że będę a ich zawołanie. To się skończyło. Niech trochę poczeka ;) Tylko on 15 lat młodszy... Co się robi z takim facetem? Heh zapomniałam już co się w ogóle robi z mężczyznami. Czas sobie przypomnieć. Odłogiem leżałam trochę, czas się zabawić.

       

      Na miłość Też przyjdzie czas, nie będę się zamykać na żadną ewentualność. Muszę tylko zaakceptować fakt, że podobam się mężczyznom. Mężczyznom, a nie dzieciakom jak Daniel.

       

      Oczywiście zaczęłam w lustrze oglądać swoje niedoskonałości, ale B mnie przecież zna, widzi mnie w pracy, mieszkaliśmy razem. Wie, że nie jestem jakoś strasznie chuda. 

       

      Choć przydałoby się trochę poćwiczyć, aby brzuszek dopracować, nogi wyszczuplić, ale tego w tydzień nie zrobię ;)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „Randka”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 grudnia 2017 12:08
  • sobota, 02 grudnia 2017
    • Ciężki ranek

      Ranek miałam ciężki, obudziłam się jak zwykle po ósmej, ale mimo to byłam nadal zmęczona, bolała mnie głowa i wszystkie mięśnie. Dwa ibupromy, woda i jedna kawa dalej byłam w stanie jakoś funkcjonować. Czasami tak bywa, niby wczoraj nie były te pokoje jakoś specjalnie brudne, ani nie było ich bardzo dużo, ale byłam niewyspana po poprzedniej nocy i praca mnie dobiła. Wyglądałam i czułam się okropnie. Dzisiaj wolne, więc mam zamiar dojść do siebie, odpocząć, poleżeć i mieć siły na jutro.


      Po tygodniu namyślania sama dzisiaj zaczepiłam pana B. na FB. Napisał do mnie, że to bardzo miła niespodzianka. Niejeden Daniel na świecie, nie będę się przejmować dupkiem. Z B. to tylko rozmowa, ale co tam ;) Tylko nie wiem co robić z Vasilijem? Jak mu dać do zrozumienia, żeby mnie nie dotykał, bo sobie nie życzę? W sumie on miły jest, wczoraj nawet batonika dostałam od niego, ale oddałam, bo nie jem słodyczy. Tylko niech już mnie nie maca brrr Może mu po prostu przyleję? Albo poskarżę się w officie? Nie wiem co robić, pocieszające jest to, że on tak do wszystkich startuje. Nie jestem sama.


       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Ciężki ranek”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      sobota, 02 grudnia 2017 11:22
  • niedziela, 26 listopada 2017
    • Postanowienie adwentowe

      Postanowiłam, że w Adwencie nie będę jadła słodyczy i piła alkoholu. Z Marysią wypiłyśmy na ostatki czerwone winko, a u mnie z alkoholi został tylko spirytus salicylowy, więc o tę stronę byłam spokojna. Pojechałam do jednak do pracy, przed zmianą usiadłam sobie w kantynie, a tam na stole leżały takie pyszne ciastka... No i zjadłam ze trzy dopóki mi się nie przypomniało, że przecież Adwent i że miałam nie jeść. No trudno zacznę od jutra. Przyjechałam do domu, dojadłam trzy mini caramel biscuit, aby mi żadne zapasy nie zostały na pokuszenie, potem weszłam w Internet i okazało się, że Adwent zaczyna się dopiero 29 listopada. Chyba Ktoś nade mną czuwa, abym nie nagrzeszyła bardziej. Wystarczy, że do kościoła nie chodzę (chociaż są tu polskie msze), bo niedziele mam zazwyczaj pracujące. 


      Na kantynie, tyle, że później już spotkałam za to pana B. Udał że mnie nie widzi i starannie bajerował jakąś lalkę z recepcji. Znaczy chyba to ja niegrzecznie się zachowałam, bo zobaczyłam koleżankę z pracy, też Polkę i najpierw się z nią radośnie przywitałam, dopiero potem zobaczyłam całą resztę towarzystwa, ukrytą za filarem. To ja powinnam chyba powiedzieć chyba mu cześć, ale jakoś niezręcznie mi go było potem odrywać od lalki ;) Miałam jednak dziwne wrażenie, że jest zmieszany, choć on z tych co to nie dają po sobie poznać. Może powinnam go była zapytać jak się mu spało? Hehe

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Postanowienie adwentowe”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      niedziela, 26 listopada 2017 22:42
  • sobota, 25 listopada 2017
    • Kotek

      Mam takiego dochodzącego kotka, którego dokarmiam. Zwykle dostaje jedzonko od strony salonu. Odkąd raz mu zapomniałam kupić puszeczki i wzgardził paluszkiem nierybnym teraz już stale pamiętam. No i wczoraj go spotkałam przed domem, znacznie wcześniej. Spojrzał na mnie tymi swoimi kocimi oczami i dostał puszeczkę. Wracam kilka godzin później i co widzę? O stałej porze siedzi przed salonem. Trudno, dałam jeszcze raz. Dzisiaj sytuacja się powtórzyła. Najpierw dostał od wejścia, a teraz siedzi sobie od strony salonu i też czeka.

      Spryciarz ;)


      Dobrze, że mam jakiegoś stałego wielbiciela :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Kotek”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      sobota, 25 listopada 2017 18:52