Życie zaczyna się po czterdziestce

Wpisy

  • wtorek, 20 czerwca 2017
    • Czterdziestka na rowerze

      Ostatnie dwa wpisy mi zżarło. Jakiś złośliwy terrorysta psuje mi szyki, bo teraz już nie pamiętam o czym były. W każdym razie u mnie wszystko w porządku. Za całe 50 euro nabyłam rower i teraz jeżdżę sobie do pracy rowerem 10 kilometrów. Pogoda piękna, droga rowerowa jak marzenie, oszczędność na bilecie 25 euro na tydzień, w dodatku dobrze mi to zrobi na nogi. Bo wprawdzie schudłam i ogólnie wyglądam lepiej to nogi to moja pięta achillesowa. Nie wiem wprawdzie czy nogi mogą być piętą, ale może mogą? Wyglądają jak dwie kluski, białawe dosyć. na białawość zaaplikowałam im samoopalacz nabyty w Krudivacie, ale na kluskowatość musiałabym poćwiczyć. Niestety po 8 albo 10 godzinach pracy nie bardzo mi się chce. W ten sposób jeżdżąc na rowerze ubiję dwie pieczenie na jednym ogniu: zaoszczędzę w portfelu i je wyszczuplę. Mam taką przynajmniej nadzieję :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Czterdziestka na rowerze”
      Tagi:
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 czerwca 2017 11:19
  • poniedziałek, 29 maja 2017
    • Polska

      Przyjechałam do domu. Trochę dziwne uczucie, bo nie było mnie przeszło 4 miesiące, ja się tak bardzo zmieniłam, a tu tak jak było. krzywe chodniki, dziurawe drogi, przepiękna aleja kasztanowa, ludzie tacy jak ich pamiętam: trochę wścibscy, bardziej życzliwy, zainteresowani drugim człowiek. kot mnie w pierwszej chwili nieco nieufnie potraktował. Teraz jest lepiej, ale nie chce ze mną spać, musiałabym zostać dłużej, a pojutrze przecież wyjeżdżam. W ogóle trochę mi tu dziwnie ciasno się zrobiło. Za to wiem, że jest takie miejsce na ziemi, do którego moge wrócić i gdzie są ludzie, który mnie pamiętają i którym nie jestem obojętna.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 maja 2017 14:52
  • czwartek, 18 maja 2017
    • Zegarek

      Kupiłam zegarek. Poprzedniemu wysiadła bateria i coś z zakrętką do regulacji. Zegarek bardzo się przydaje w pracy. Mimo, że godzina wyświetla się na telefonach w pokoju gości wygodniej kontrolować czas przy pomocy zegarka. Czas jest w pracy bardzo ważny, na posprzątanie pokoju masz tylko 27 minut. Zegarek kosztował 4,99 euro więc nawet po przeliczeniu na nasze złotóweczki nie wychodzi drogo. Za taką cenę nie jest może zbyt wielkiej jakości i zdaję sobie sprawę, że musiał go robić jakiś biedny Chińczyk w przerwach między sadzeniem ryżu. Trochę jednak mógłby pochodzić. Wczoraj, po niecałym tygodniu zaczął się psuć. Na popołudniowej zmianie, kiedy czas jest ważny podwójnie, bo nikt nie chce siedzieć do północy. Myślę sobie, że może bateria słaba, trzeba wymienić. Wymiana jednak tutaj droga, poczekam aż przyjadę do Polski. 

      Wróciłam do domu, nastawiłam zegarek na dobrą godzinę, choć bez większych nadziei i poszłam spać. Dzisiaj mam wolne, cały dzień zegarek chodzi dobrze. To sygnał, chyba że nie lubi pracować ;)

       

      ---------------------------

      Moje życie w Holandii

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Zegarek”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 maja 2017 17:11
  • poniedziałek, 15 maja 2017
  • środa, 10 maja 2017
    • Oj boli, boli

      Praca w hotelu to ciężka i fizycznie wymagająca harówka. Niby o tym wiedziałam, bo ostrzegali w agencji i znajoma też mi wspominała, ale co innego wiedzieć, a co innego przekonać się na własnej skórze. Po pierwsze bolą ręce, od dźwigania ciężkich rzeczy, po drugie kręgosłup od ciągłego schylania się, po trzecie bolą nogi, bo nachodzi się człowiek niczym Korzeniowski. Bywały noce gdy nie mogłam spać, bo bolała mnie prawa ręka, lewa noga (mam uraz w pachwinie po bieganiu) oraz kręgosłup, bo lekko skrzywiony mam w odcinku lędźwiowym. Przewracałam się potem na prawy bok, na lewy bok i na wznak całą noc i wstawałam niewyspana. Na brzuchu nie umiem spać, jest niewygodnie i w ogóle nie wiem jak inni to robią.


      Prawą rękę staram się oszczędzać, wiaderko i odkurzacz podnoszę lewą ręką, kręgosłup mniej boli, bo staram się ćwiczyć i też go oszczędzać, ale co zrobić  z lewą nogą? Chodzić na prawej, czy sobie odkręcić?


      ------------------------------------------------------------------------

      Przypominam o moim drugim blogu: Moje życie w Holandii

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Oj boli, boli”
      Tagi:
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      środa, 10 maja 2017 13:16
    • Wkurw

      Gdy już, już masz wysłać prawie gotowy wpis, a on za naciśnięciem magicznej różdżki znika. Idę po bułki, napiszę potem!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Wkurw”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      środa, 10 maja 2017 10:55
  • wtorek, 09 maja 2017
    • Gdy wstajesz z chorobą...

      Ponieważ mam dzisiaj popołudniową zmianę to mogłabym spać do dziewiątej. Albo dziesiątej. Obudziłam się jednak w nocy z bólem gardła, a potem to już od 7 nie śpię, bo słońce wdziera się stanowczo do pokoju, ptaszki śpiewają stanowczo, a gardełko boli. Niemocno, a jednak. Niby nie pracuję gardłem, ale zawsze to dyskomfort. A tu na złość mam tylko tabletki przeciwbólowe tylko: paracetamol ulubiony lek holenderskich lekarzy dobry na wszystko, 1 tabletkę ibuprofemu i polopirynę S. Wzięłam ibuprofem, wypiłam wody, 2 herbaty z cytryną bez cukru, kawę i zaczyna jakby się katarek. Od czego? Ciepło wpradzie tutaj nie bardzo, ale ubieram się starannie, nic zimnego wczoraj nie piłam i nikt na mnie nie nakichał. Mam nadzieję, że to się nie rozwinie dalej...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Gdy wstajesz z chorobą...”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      wtorek, 09 maja 2017 10:19
  • poniedziałek, 08 maja 2017
  • sobota, 15 kwietnia 2017
  • sobota, 08 kwietnia 2017
    • Schudłam 13 kilo!

      Dni w Holandii mijają jeden za drugim. Pracuję i to ciężko i są efekty, choć na razie nie finansowe: schudłam tu 13 kilo już i to jedząc wszystko i nie ćwicząc wcale. Takie to są efekty cięzkiej, fizycznej pracy. Finansowych efektów nadal nie widać, bo ciągle ślizgam się od jednej spłaty do drugiej i ciągle mam opóźnienia. Trochę przez to, że było kilka słabszych tygodni, gdzie nie było takiego obłożenia i zarobiłam mniej. Teraz za to zapowiada się gorący sezon i może nadrobię trochę i uda mi się wyjść na prostą. W lipcu powinni mi wypłacić wakacyjne, zawsze to paręset euro będzie i wtedy może spłacę jakiś jeden kredyt. Chcę zostać do września, bo od października ponoć znowu w hotelarstwie zastój. Co potem? Albo znajdę inną pracę albo wrócę do Polski. Wracać mi się nie uśmiecha raczej, tu odpoczęłam psychicznie bardzo. Przychodzę do 'domu" i nie myślę o tym, czy mój brat będzie trzeźwy i w jakim humorze. 

       

      Na razie planuję założyć bloga i pisać o moim pobycie tutaj. Pisanie sprawia mi największą przyjemność i jest tym co bym chciała robić. Blog ma być takim krokiem w tym stronę, ale na razie tylko hobbystycznym. Mam jednak nadzieję, że coś się z tefo urodzi dobrego, bo housekeeping to nie jest to co bym chciała robić do końca życia ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Schudłam 13 kilo!”
      Tagi:
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      sobota, 08 kwietnia 2017 11:35