Życie zaczyna się po czterdziestce

Wpisy

  • piątek, 09 listopada 2018
    • Wygrana

      Tydzień uciech dla housekeepingu skończył się konkursem na origami z ręczników, który nieoczekiwanie wygrałam. Nie udało mi się bowiem przedtem trafić w puszki, ani zjeść ciastka bez użycia rąk. Wiedziałam, że wygram, bo widziałam, że mój pomysł spodobał się szefowi. Niby oceniała jakaś kobieta z biura, że niby nas nie zna i będzie bezstronna, ale wiadomo, kto rządzi. Dostałam kartę podarunkową na 15 euro, której i tak nie wykorzystam. Jest to bowiem karta do sklepu online i żeby wysyłka była tam darmowa trzeba kupić coś za 20 euro. Wysyłka kosztuje 10. Nie planowałam żadnych zakupów, więc dopłacanie do prezentu 10 euro wydaje mi się marnotrawstwem. Tyle to ja wydam na bilet do Amsterdamu i z powrotem, w czwartek, kiedy będę rejestrować firmę.


      Przez tydzień uciech miałam jeden dzień wolny, bo chcieli, aby wszyscy przyszli na wspólny czwartkowy lunch, kiedy miałam mieć wolne. Abym nie przychodziła na darmo miałam dostać kilka pokoi. Myślałam, że może będzie góra 10, a dostałam 16, na 3 piętrach. Kasa się też przyda, więc zacisnęłam zęby. Zwłaszcza, że mojemu młodszemu bratu przypomniało się, że kiedyś tam 10 lat temu pożyczył mi 500 funtów. No i wypada oddać. Muszę mieć na rejestrację firmy. Na ulotki. Na księgowego. Staram się żyć oszczędnie i nie wydawać na głupoty. Dzisiaj na przykład zainwestowałam w matę do ćwiczeń. Będę się gimnastykować w domu, zamiast wydawać na jakieś siłownie. Umówiłam się z koleżanką, że będziemy się dopingować i ćwiczyć brzuch. Zawsze to we dwie raźniej. Tyle, że nie mam dywanu, a leżenie na drewnianej podłodze nie jest przyjemnością. I tak wydałam 3,99 euro.

       

      Na koniec dnia, jak już zeszłam do biura, to okazało się, że była jakaś impreza, o której nie wiedziałam. Wprawdzie coś rano mówiono, że będzie "cake", ale skoro mam te brzuszki ćwiczyć, to lepiej omijać ciastka z daleka, a poza tym holenderskie ciasta na prawdę sobie można darować. A tu stały jakieś wina, piwa i wspomnienie po cieście. Do brudnej szklanki to mnie potrafią zawołać, czy wysłać na inne piętro, abym dołożyła jeden mały ręczniczek, ale jak impreza to o mnie zapomnieli. Starannie ominęłam stół i rządek torebek (zapewne jakieś kalendarze czy zdechłe czekoladki) i poszłam do domu.

       

      Mam własne piwo, ale nie powiem, że nie zrobiło mi się trochę przykro...

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      piątek, 09 listopada 2018 22:36
  • wtorek, 06 listopada 2018
    • Mam fajny tyłek

      Ostatnio mam czas na pisanie tylko we wtorki i czwartki, bo tylko wtedy mam wolne. W inne dni wracam tak zmęczona, że zastanawiam się, czy koniecznie się trzeba myć, mimo że łazienkę mam o dwa kroki. Gospodarz poczęstował mnie chili con carne, bo ostatnie na co mam zwykle ochotę, zaraz po myciu, jest gotowanie. Idzie mi nadal wolno, ale praca ciężka i pracuję dużo, ale godzin mam mało i zarabiam też mało. Przy życiu trzyma mnie myśl, że już niedługo... W przyszłym tygodniu umówiona jestem na rejestrację firmy. Ulotki się robią i też będą gotowe w przyszłym tygodniu. W Polsce pewnie wyniosłyby taniej, ale nie będę specjalnie do kraju jechać, aby zaoszczędzić. Zamierzam od razu zacząć je dystrybuować. Skoro mam wolne wtorki i czwartki to na te dni mogę umawiać pierwszych klientów. Jakoś wytrzymam 2 tygodnie bez wolnego. Chyba, że skuszę się na Andrzejki, na które zaprosili mnie znajomi i zgłoszę sicka na 24-25 listopada. Tylko, że to weekend, będzie podejrzanie. Następny weekend już będę wolna, ale nie będzie imprezy...


       

      Po takim zapieprzu nie wyglądam rewelacyjnie, kupiłam sobie maseczkę antystresowa koreańską za 3 euro, ale nie mam złudzeń. Powinnam się przede wszystkim wyspać i odpocząć. Na razie jednak musi mi wystarczyć maseczka.


       

      Postanowiłam się też nie poddawać i mimo wszystko prowadzić życie towarzyskie. Dzisiaj na kawę przychodzi kolega z byłego hotelu, a w czwartek znowu jadę do byłego domku na grzane wino.


      I tak byle do grudnia!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Mam fajny tyłek”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      wtorek, 06 listopada 2018 14:03
  • czwartek, 01 listopada 2018
    • Wolność?

      Zadzwoniłam przedwczoraj do księgowego, który umówił mnie online na spotkanie w sprawie rejestracji firmy. Termin mam na 15 listopada. Wstępnie gadałam z laską, która zrobi mi ulotki. Dobrze, że mam u B kasę z inwestycji to będzie i na ulotki (150 euro) i na opłatę za założenie firmy (65). Dziwne wydaje mi się to, że za to trzeba płacić, bo w Polsce to jest zdaje się za darmo. Z czegoś jednak to Państwo musi się utrzymywać. Zrobiłam sobie wyliczenie. Jeśli będę pracować za 15 euro na godzinę przez 40 godzin w tygodniu to będę mieć nawet po odliczeniu podatków i kosztów własnych znacznie więcej niż w hotelu. Plan minimalny zakłada przynajmniej taki sam zarobek. Plusem jest na pewno większy komfort psychiczny, nie będę musiała dojeżdżać, bo klientów poszukam sobie w okolicy i tak ułożę sobie grafik, aby co najmniej weekendy mieć wolne. Jak tylko stanę trochę na nogi jeden weekend w miesiącu poświęcę na zwiedzanie. W końcu tyle lat na świecie żyję, a specjalnie nic nie widziałam. Może zacznę od tego nieszczęsnego Paryża?

       

      Owszem mam jeszcze kredyty do spłacenia, ale wkrótce zostaną mi tylko dwa. Oraz długi u braci. Zacznę sobie nadpłacać i w końcu wyjdę na prostą.

       

      Myślałam o wzięciu kredytu w Polsce na zakup małego mieszkanka, co nie jest takie proste, bo przepisy mówią o tym, że kredyt można wziąć tylko w walucie, w której się zarabia...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Wolność?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 listopada 2018 11:48
  • niedziela, 28 października 2018
    • 51/36

      W zeszłym tygodniu przepracowałam 51 godzin, ale zapłacą mi tylko za 36. Akord jak w każdym prawie hotelu. W dodatku nie zapłacą mi za pierwszy dzień pracy, bo nie było mnie na grafiku. Co z tego, że kazali przyjść? Nie zapłacą i już, mimo że na liście jestem podpisana. Stawka za godzinę większa, ale ilość tych godzin mniejsza, bo wiadomo, że jestem jeszcze wolna, więc jakby co to mi pierwszej zabierają pokoje. Zdarza się też i tak, że sam gość nie życzy sobie sprzątania. Czyli tracę kolejne godziny. Musiałam zrezygnować z dojazdu rowerem, bo tak późno kończę i jestem taka zmęczona, że nie dawałam rady.

       

      Doszłam do wniosku, że niewolnicą w innym hotelu zawsze mogę od ręki zostać i złożyłam wypowiedzenie od 1 grudnia. Zamówiłam ulotki i skontaktowałam z księgowym. Będę sobie spokojnie szukać klientów, umawiać ich może na te wolne dni, które mam w hotelu, tak aby na 1 grudnia nie zostać z niczym.

       

      Co do facetów temat dla mnie zamknięty.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „51/36”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      niedziela, 28 października 2018 22:48
  • wtorek, 23 października 2018
    • Rzucić czy nie rzucić?

      Byliśmy dzisiaj w gminie po meldunek. Wszystko się udało, tylko muszę dostarczyć międzynarodowy akt urodzenia. To dobrze się składa, bo poprosiłam koleżankę w Polsce, aby mi to załatwiła, za tydzień więc powinien już być. Okazało się, że nie podpisałam pełnomocnictwa dla niej i tera będzie musiała kombinować :)

       

      Przeczytałam sobie umowę, którą podpisałam na początku miesiąca i skonsultowałam się z Internetem. Widzę jeden problem. Umowa jest na pół roku i  wypowiedzenie to jeden miesiąc. Zastanawiam się, czy: porzucić po prostu pracę jak znajdę inną albo otworzę moją własną firmę,czy złożyć wypowiedzenie z dniem 1 grudnia i do tego czasu pracować? Może poprosić o skrócenie okresu wypowiedzenia? Prawda jest taka, że ja tam po prostu nie daję rady fizycznie, okazało się, że to za ciężki hotel dla mnie. Pracuję zbyt wolno i nie mam tyle sił. W dodatku brakuje im ludzi do pracy, bo to wiadomo hotel blisko lotniska, ciągle zajęty, a ludzie albo zgłaszają sicki albo są na urlopach albo coś tam komuś wypada albo się zwalniają. Godziny mam. W zeszłym tygodniu pracowałam 51 godzin, za 6 dni pracy. Nie chcę porzucać pracy, to nie w moim stylu, nigdy nie wiesz na kogo w przyszłości trafisz i czy to się nie obróci przeciwko tobie. Nie wiem, czy chcę poprosić o skrócenie okresu wypowiedzenia, bo zanim koleżanka dośle akt i system uaktywni mój meldunek, zanim moją firmę zarejestrują w urzędzie i znajdę klientów może potrwać.

       

      Może po prostu zacisnąć zęby i wytrzymać do końca grudnia, zarobić co moje i otworzyć nową firmę od 1 grudnia? Okres przedświąteczny to chyba dobry czas na otwarcie takiej działalności?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Rzucić czy nie rzucić?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 października 2018 12:07
  • czwartek, 18 października 2018
    • Na zapleczu

      Hotel jest 5-gwiazdkowy. Najdroższy pokój kosztuje przeszło tysiąc euro i jest to jakiś królewski apartament. Nie mam pojęcia, czy mieszkał w nim jakiś król, czy to tylko taka nazwa. Superwizorzy sprawdzają każdy pokój i musi być czysto. W poprzednim hotelu przymykali na to oko i wkurzało mnie to, bo potem trafiałaś do takiego pokoju, który nie widział porządnego mycia i musiałaś się namachać. Teraz jest tak, że mogą mnie cofnąć i karzą poprawić. Parę ray coś tam rzeczywiście musiałam umyć jeszcze raz, ale z reguły to jakieś pierdolety typu zestaw do golenia i na ogół superwizor sam dokłada.


      A na zapleczu... na zapleczu, czyli w housekeepingu jest burdel. Zdezelowane i zepsute odkurzacze bez końcówek. Zdekompletowane wiaderka, a gąbki pamiętają chyba rzeczywiście jakiegoś króla. Na pewno nie obecnego. Ścierek brak, dostajesz jedną czerwoną, mop i radź sobie. Laski więc myją ręcznikami, wycierają poszewkami i specjalnie się z tym nie kryją. Ranek zaczynasz od uzupełniania wózka, bo codziennie dostaję inny i muszę go sobie naładować. Czego nie ma akurat na moim piętrze muszę sobie poszukać na innym, a hotel ma kilka pięter. Oczywiście stałe pracownice radzą sobie. Przychodzą wcześniej, wózki mają uzupełnione i odkurzacze sobie wyprowadzają na korytarz, bo mają własne piętra i wiedzą mniej więcej gdzie będą sprzątać. Wiaderka chowają sobie też na piętrze i nie znoszą ich do biura. Ja nie dostałam nawet własnej szafki ani klucza do wejścia dla personelu. Przebieram się ukradkiem, ciuchy ładuję do reklamówki i zanoszę do biura. Oni sami chyba nie wierzą, że ja tu zostanę.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Na zapleczu”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 października 2018 20:51
  • wtorek, 16 października 2018
    • Oczko

      Ponieważ w niedzielę mogłam zrobić 17 pokojów to mi wczoraj dali 21. Oczko. Wprawdzie jeden odpadł, bo chcieli tylko ręczniki, ale za to miałam apartament  z dwoma pokojami i rozłożoną sofą oraz syfem za 10, a mieszkało tylko ich czterech.


      Skończyłam tak późno, że mój gospodarz dzwonił, bo się zmartwił, że nie wracam. Powiedział, że jak o córkę. Dobrze, że jest ktoś kto się o mnie martwi. Mój rodzony świętej pamięci ojciec chyba by się tak nie martwił.


      Wróciłam do domu i padłam. Zmusiłam się, aby coś zjeść, a potem leżałam. Nawet nie wiem, kiedy usnęłam. Nie przeszkadzał mi nawet telewizor dziadka, bo go w ogóle nie słyszałam. Zwykle używam zatyczek, bo jestem bardzo wrażliwa na wszelke hałasy. Wczoraj armia z trąbami by mogła przejść i tak bym nie usłyszała.


      Na szczęście mam wolne. Mogę poleżeć i odpocząć. I pomyśleć co dalej z sobą robić, bo tak się tam pracować nie da. Tyle dobrego, że numeru telefonu nie wzięli i nie będą dzwonić, aby cię awaryjnie ściągać. I tak by zreszta nie przyjechał, bo te wszystkie Murzynki, których przodkowie zaiwaniali na plantacjach i stąd ich niespożyte siły, mieszkają w Amsterdamie i tak by nie przyjechały. Mam więc gwarantowane 2 dni wolnego, tyle nie z rzędu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 października 2018 12:14
  • niedziela, 14 października 2018
    • Lekka praca w housekeepingu

      Wczoraj dali mi 8 pokojów, a dzisiaj od razu 17. Jakoś dałam radę skończyć, choć materace mają ciężkie, a kołdry duże. 10 euro napiwków nawet dostałam. I tak mi się tam nie podoba. Niby hotel 5-gwiazdkowy, a mopów nie ma, odkurzacze wybrakowane, a wiaderka zdekompletowane. Ścierek nie ma i wszystko myją ręcznikami. Tyle, że w pokoju nie ma ekpresu, ani czajnika i nie trzeba kubków myć i herbaty dokładać.

       

      W międzyczasie odpisała mi menedżerka z jednego takiego hotelu, że obecnie nie potrzebują na Public Area, a tak w ogóle to oni ciężkimi maszynami operują i to jest praca dla mężczyzn. Kto raz pchał ciężki metalowy wózek wypchany pościelą i ręcznikami to wie, że żadna maszyna nie może być w hotelu ciężka. Poza tym pracowałam przecież na publicu i naprawdę wiem, że to się z małą ściereczką nie biega. Ich strata ;)

       

      Chyba jednak zabiorę się ostro za tę moją firmę. Praca lżejsza, a kasa większa. Muszę tylko do gospodarza uderzyć o meldunek i nie wiem jak się do tego zabrać... Nigdy nie byłam dobra w takim załatwianiu spraw, a czas leci...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      niedziela, 14 października 2018 22:55
  • sobota, 13 października 2018
    • Blokada

      Mam wrażenie, że trochę się uodporniłam na te porażki miłosne, a może zobojętniałam? Bardziej chyba przeżywałam Daniela, ale może dlatego, że to dłużej trwało i było bardziej intensywne. Dzisiaj już nawet nie boli tak bardzo. Widać tak miało być. Napisałam mu dzisiaj ironicznie, że ja wierzyłam w to wszystko co do mnie mówił, w te wszystkie wyznania, że tęskni, myśli i mnie wszędzie znajdzie, a on tylko żartował. Że następnym razem nie będę wierzyć w te wszystkie męskie słodkie słówka. I go zablokowałam.


      Tyle, że następnego razu nie będzie. Dostałam wyraźny znak z góry, że nie nadaję się do związków, wybieram nieodpowiednich facetów i nie umiem nimi pomiatać. Chyba by bardziej mnie docenili, gdybym była zimną suką, wredną zołzą i niedostępną księżniczką. Trudno: jestem miła i wrażliwa. Nie zmienię tego.

       

      Jedyny stały mężczyzna w moim życiu to mój gospodarz. Z żoną spędził 43 lata. Niestety takich egzemplarzy już się nie produkuje...


      Gdyby nie to, że mieszkam na pokoju wzięłabym sobie kota...Przynajmniej ktoś by mi mruczał do uszka.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Blokada”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      sobota, 13 października 2018 21:49
  • piątek, 12 października 2018
    • Dzień czwarty

      Dzień czwarty w pracy. Nadal był trening, ale trzy pokoje sama zrobiłam. Jutro mam zacząć samodzielną pracę. Nawet zaczęło mi się tam podobać. Hotel 5-gwiazdkowy to nawet kantynę tam mają ładniejszą, a lunche smaczniejsze. Inaczej się tam pracuje niż byłam przyzwyczajona, ale w końcu to tylko praca. Nawet już mnie uwzględnili w grafiku do końca miesiąca: wtorki i czwartki mam wolne. I to jest clue wszystkiego: nie będzie wolnych weekendów i stawka raczej niższa, niż oczekiwałam. Wprawdzie wyższa niż poprzednio, ale ja za pokój płacę więcej.


      Z Marcelem stanęło na tym, że poprosiłam go o czas. Poczęstował mnie taką bowiem wypowiedzią, cytuję:

      "Cześć M, to dokładnie te punkty, o których wiem, gdzie będzie to trudne! To jest też powód, dla którego jestem singlem i nie mam przyjaciół. Nikt nie rozumie i nie akceptuje mojego życia.

      Pracuję około 60 godzin tygodniowo. Podróżuję 3-5 dni w tygodniu. Mam tylko kilka godzin tygodniowo na zobaczenie mojego syna. Nie mieszkam w Holandii. Jadę tam tylko na spotkania. Moje miejsce pracy to cała Europa. Weekendów (głównie mam tylko niedziele) używam mniej lub więcej tylko do spania i nie mogę pojechać do Holandii na jeden dzień. Weekend może tak, jeśli wiem, że mam zamiar to zaplanować. Przykro mi, że nie mogę spełnić twoich oczekiwań."

      Nie ma takiego alkoholu, który by to przetrawił.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Dzień czwarty”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      piątek, 12 października 2018 20:58