Życie zaczyna się po czterdziestce

Wpisy

  • piątek, 18 stycznia 2019
    • Człowiek uczy się na błędach

      Wracając do spraw nieważnych na tym świecie, czyli mojej firmy i klientów to zaczyna mi brakować miejsc w kalendarzu. Dotychczas przyjmowałam wszystkie zlecenia, które mi pasowały pod względem odległości, ale chyba czas zacząć je filtrować. Część klientów mam ciągle z serwisu, ale on bierze prowizję 15%. Jedna klientka już mi zaproponowała, że jak skończy się jej 3-miesięczna umowa to zatrudni mnie bezpośrednio. Dwóch klientów  powiedziało, że dali mój numer swoim znajomym, jedna osoba już się do mnie odezwała. Odezwała się do mnie moja była szefowa z pierwszego hotelu, że po pierwsze mnie będzie polecać, a po drugie sama kogoś szuka, bo wprawdzie ma jakąś dziewczynę, ale nie jest z niej zadowolona. Zastanawiam się, czy wypowiedzieć umowę z serwisem, ale nie chcę tracić tych klientów, czy może też odczekać trzy miesiące i np podnieść ceny? Chciałabym grafik ułożyć po swojemu, a niektóre terminy zostały mi narzucone z góry. zrezygnuję z klienta w Hadze, bo koleżanka mi odstąpi mi swojego klienta, którego ma tu u mnie, a ona jest właśnie w Hadze. Nawet myślałam, czy by w zamian nie odstąpić jej swojego, ale ona ma znowu komplet zleceń. Poza tym gość jest hmm dziwny. Nie wdając się w szczegóły nie czuję się u niego komfortowo. Jeździłam tam, bo po prostu płacił dobrze, ale z ulgą zrezygnuję.


      Kręci się, kręci znaczy się i z tego się bardzo, bardzo cieszę. Teraz już wiem, że popełniłam bląd, bo najpierw powinnam odłożyć kasę na co najmniej trzy miesiące życia i nastawić się, że tyle mniej więcej potrwa rozkręcanie biznesu. Gdybym wiedziała to wcześniej, to już w październiku szukałabym klientów przez helpling i wszystko by wystartowało w grudniu łatwiej. Człowiek uczy się na błędach :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Człowiek uczy się na błędach”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      piątek, 18 stycznia 2019 12:20
  • środa, 16 stycznia 2019
    • Czas przyszykować taczki

      "Najpierw są nienawistne napisy, potem bicie, a na końcu zabijanie" Marek Edelman.


      Politycy PiS wylewają krokodyle łzy. Policja nagle więła się za aresztowanie siewców nienawiści w internecie. Na forach na Adamowicza i Orkiestrę Owsiaka wylewa się jednak ciągle wiadro pomyj. Odszedł Owsiak? Niedobrze, bo tchórz, bo matacz, bo kradł. Nie odszedłby mówiliby to samo. Ja rozumiem, że sposób bycia Owsiaka mógł niektórych drażnić, zwłaszcza świętoszkowatych, dupościsnych zazdrośników, którym zawsze ci inni przeszkadzają. Prawdą jest, że ostatnimi czasy mowa nienawiści, w której jesteśmy dobrzy jak mało kto, znalazła pożywkę i narzędzia, bo dzięki nowym metodom komunikacji każdy idiota mógł napisać w internecie co mu ślina na język przyniesie.

       

      Słusznie Jacek Dehnel zauważył, że choroba może wynikać z przyczyn naturalnych, ale treść naszych halucynacji jest kulturowa. Kiedyś ludzie bali się wilkołaków i czarownic, potem kosmitów i tajnych agentów, a obecnie promieni wysyłanych przez telefony komórkowe czy z nadajnika na szczycie Pałacu Kultury. Nożownik z Gdańska znalazł pożywkę w nienawiści sączonej każdego dnia przez media należące do obecnej władzy. Słuchał sobie polityków PiS z tym najmniejszym na czele, którzy mówili o drugim sorcie, mordach zdradzieckich, czy potrzebie zamknięcia ust Adamowiczowi. Taki dobiazg jak to, że prezydent Gdańska właściwie nie był kandydatem PO w ostatnich  wyborach samorządowych, uszedł jego uwagi. W tej atmosferze wyrósł i wykarmił potwora, który uderzył w dniu, który powinien być wyjątkowy.

       

      Długo byłam daleka od tego, co robili moi znajomi na FB: otwarcie wzywali do samousunięcia się z grona osób znajomych, którzy są bardzo na prawo. Uważałam, że to przesada. Trzeba rozmawiać. Nadstawiać drugi policzek, ustąpić głupszemu, z którym nie sposób dyskutować na rozsądne argumenty. Pokojowo protestować, składać podpisy, czy milcząco blokować. Niestety ten czas już minął. Teraz trzeba przyszykować taczki i zacząć od wywiezienia wszystkich z Woronicza. Czas dyskusji minął w dniu, w którym zamordowano Pawła Adamowicza.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Czas przyszykować taczki”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      środa, 16 stycznia 2019 12:59
  • wtorek, 15 stycznia 2019
    • Jezus mi wynaczy, biskup nie

      Jadę za chwilę do klientów. Właściwie to już tylko jednego, bo ona zmarła tydzień temu. Nawet nie zmarła, a poddała się eutanazji. Dokładnie tydzień temu. To byli moi pierwsi klienci. I co ja mam temu człowiekowi powiedzieć, jak spojrzeć w oczy? Nie wiem. Ona przynajmniej wybrała kiedy. Nie wiem czy to dobrze, czy źle. Nie wiem co zrobiłabym ja sama gdyby okazało się, że jestem śmiertelnie chora i został mi miesiąc życia? Może też nie chciałabym cierpieć, gdybym miała wybór. Z tym, że ja umrę w samotności, a ona miała rodzinę, męża, dzieci, wnuki, psy... Strasznie ciężkie to są wybory. Nie jesteśmy chyba do końca świadomi, co zachodzi w głowie takiej osoby. Pewnie łatwiej zdecydować, kiedy się to ma stać. Czy to rodzaj samobójstwa? Nasi katoliccy biskupi pewnie w czambuł by potępili. Ja jestem za wolnością wyboru. Chcesz umrzeć? Umrzyj. Chcesz zrobić aborcję? Zrób. Nie chcesz używać pigułek antykoncepcyjnych? To nie używaj. Nie używaj i daj żyć innym tak jak chcą.


      Oto ja feministka, cyklistka, ekolożka, wegetarianka, sprzątaczka, singielka i w dodatku studiowałam gender! Dla mnie nawet PO było za mało liberalne. U nas taka ustawa długo nie wejdzie w życie, choć skoro się przekonali do medycznej marihuany to może do innych rzeczy, które są w innych krajach naturalne. Jako osoba głęboko wierząca myślę, że Jezus mi wybaczy. Biskup nie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Jezus mi wynaczy, biskup nie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 stycznia 2019 09:17
  • poniedziałek, 14 stycznia 2019
  • sobota, 12 stycznia 2019
    • Kamień na szybie

      Wczoraj miałam rozmowę kwalifikacyjną z klientem. Kandydat na numer 14 kazał opowiedzieć coś o sobie, podać referencje, pokazać dowód osobisty i powiedział, że zadzwoni w poniedziałek. Czułam się jak w korporacji, pierwszy raz mi się to zdarzyło. Na ogól klienci mówią, że pół roku kogoś szukali albo umawiają się ze mną przez internet nie żądając żadnych referencji i nie widząc mnie na oczy. W końcu nie startuje na sekretarkę, a na konserwatora powierzchni płaskich. Czuję coś, że nie zadzwoni, a jesli nawet to mnie nie zatrudni. Jak na mój gust to on ma za czysto. Co ja bym tam miała robić 3 godziny?


      Nie tak jak dzisiejsi klienci. Trójka dzieci, w tym dwoje bliźniąt. Nie chcę dzieci! Jedno krzyczało cały czas, poza krótkimi chwilami kiedy zatykano mu gębę jedzeniem. W kuchni zdechły szczur zostawił woń, mimo że ciało usunięto. W lazience kamień na szybie od prysznica. Tego się nie usunie za pierwszym razem. Musiałabym tę cholerną szybę polerować  godzinę albo użyć wybielacza. Wybielacza nie lubią. Dlatego pewnie za jakość dostałam tylko "czwórkę".


      To klienci z serwisu, serwis pobiera prowizję. Normalnie bym zarobiła 45 euro, po potrąceniu dostaję 34,65. Chyba podniosę stawkę, bo wszystko drożeje: ubezpieczenia poszły w górę, tak samo jedzenie i komunikacja. Najwyżej się wykruszą i zrobi się miejsce na normalnych klientów. Zaczyna mi bowiem brakować terminów w kalendarzu :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Kamień na szybie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      sobota, 12 stycznia 2019 15:32
  • wtorek, 08 stycznia 2019
    • 13 moja szczęśliwa liczba

      Nie wiem, czy Albert Heijn (taki lokalny bardzo popularny market spożywczy) ma jakiś pozawerbalny kontakt z moją psyche i dowiedział się o odchudzaniu, ale dostałam mailem ofertę zniżki na kilka produktów, które akurat mi się przydadzą. Nadal jednak kusi mnie piwo, może powinnam zacząć pić białe wino pół na pół z wodą? Lepiej jednak całkiem rzucić całkiem. Z piwem jednak jest jak ze słodyczami: jak nie kupię to nie piję. Nie kusi mnie. Jednak mi został spory zapas, bo dziadek zaproponował, że mi zgrzewkę odstąpi. Jak mi się jednak skończyła, to proponował następną i tak w kółko. Trudno mi czasami odmówić, nie jestem asertywna.


      Rozmawiałam wczoraj z gospodarzem i zaproponował mi, abym u niego sprzątała. Wprawdzie ma panią do sprzątania, która u niego bywa co 2 tygodnie, ale nie jest zbyt dobra. Tak przynajmniej powiedział, ale ja nie widzę, aby coś było nie tak. Nie chciałam jej zabierać pracy, ale ona ma ponoć 70 lai ti tylko dorabia sobie do emerytury. Nawet dojeżdżać nie będę musiała ;) Powiedziałam, że się zastanowię, ale właściwie jestem zdecydowana. Poza tym powiedział, że popyta znajomych, ale tu może być problem, bo wielu starszych Holendrów nie mówi po angielsku, choć jak tu mieszkam 2 lata nie spotkałam osoby, która nie mówi chociaż trochę. Czas może na naukę holenderskiego ;)


      Czyli mam już 13stu klientów i to jest bardzo szczęśliwa liczba :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „13 moja szczęśliwa liczba”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      wtorek, 08 stycznia 2019 09:38
  • niedziela, 06 stycznia 2019
    • Odchudzanie

      Zdecydowałam się na dietę, bo odkąd w hotelu nie pracuję to przytyłam. Po drodze były jeszcze święta. Jeszcze się w ciuchy mieszczę, ale już nie czuję się komfortowo. No i lepiej zapobiegać zawczasu, a nie czekać, aż się wróci do wagi 75 kilo. 


      Wygrzebałam starą dietę ułożoną przez dietetyczkę mając zamiar się niej trzymać mniej więcej korzystając z tego co mam w lodówce. Jedna bułka na śniadanie zamiast dwóch itp Wróciłam też wczoraj do gimnastyki. Żeby się nie zniechęcić to zaczynam od 15 minut, bo znam siebie. Jak zacznę od godziny to się po 3 dniach zniechęcę. A tak będę sobie stopniowo dokładać.


      Niestety odkąd podjęłam decyzję o odchudzaniu zaczął się stary problem: jem o 13 i odliczam 3 godziny do 16, kiedy będę mogła znowu zjeść. Wiem, że organizm musi się do zmian przyzwyczaić, ale to nieco dziwne, bo jak pracuję mogę nie jeść dłużej niż 3 godziny i ani nie jestem głodna, ani nie myślę obsesyjnie o jedzeniu. Musze się więc modlić o dużo klientów i dużo pracy to chociaż w tygodniu nie będę miała czasu na rozmyślania. Gorzej z weekendami ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „Odchudzanie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      niedziela, 06 stycznia 2019 13:23
  • sobota, 05 stycznia 2019
    • Kłopotów cd

      Nowy rok nie zaczął się dla mnie specjalnie szczęśliwie. Przyjechałam do Holandii 2 stycznia, rano, spałam 2 godziny i poszłam do pracy. Na szczęście miałam tylko jedną klientkę. Potem wróciłam do domu i położyłam się znowu, ale to nie było już to. następnego dnia obudził mnie ból głowy, ale jak wzięłam 2 ostatnie ibupromy to okazało się, że właściwie to boli mnie żołądek, a głowa to tylko pochodna. Żołądek zresztą pobolewa mnie i dziś, ale mogłam już normalnie wstać i funkcjonować. Prawdopodbnie zaszkodziła mi kanapka z pastą rybną, która mi została z drogi. Nie lubię marnować jedzenia i nie lubię wyrzucać, więc zjadłam, ale to, że kanapka spędziła 12 godzin w ciepłym samochodzie na pewno jej dobrze nie zrobiło.


      Żeby nie było, że całkiem źle to znalazłam dzisiaj następnych klientów: młode małżeństwo 5 minut drogi rowerkiem ode mnie. Zapłacą mi z góry więc dałam mi zniżkę. Lepiej zarobić 2 euro mniej niż wcale. W dodatku mają sąsiadów, którym nagle zniknęła pani od sprzątania, więc może będę miała jeszcze jednych klientów. W sumie mam 12 klientów, z tym że niektórzy co 2 tygodnie i tylko część bezpośrednio pode mną, reszta przez serwis. Mam jeszcze perspektywy na następnych klientów, których mi chce odstąpić koleżanka i to byłby już poważny zastrzyk godzin, bo oni chcą 2 razy 4,5 godziny. Do lutego powinnam rozkręcić się na dobre. Jak będę miała już te 40 godzin to będę stopniowo rezygnować z tych u których sprzątam przez serwis.

       

      Niestety B ciągle mi wisi 260 euro. Dziadek zgodził się poczekać na czynsz, zrezygnowałam z wzięcia pożyczki. Po co spłacać komuś dwa razy. Jak tylko stanęe na nogi muszę sobie odłożyć na fundusz awaryjny. Dobrze, że mam parę osób, na które mogę liczyć, ale głupio tak ciągle pożyczać...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Kłopotów cd”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      sobota, 05 stycznia 2019 14:44
  • środa, 02 stycznia 2019
    • Nowy rok, stare kłopoty

      Siedzę sobie na łóżku w piżamce i zamiast się pakować to zastanawiam się skąd wziąć kasę na czynsz. Interesy z B skończyły się w ten sposób, że nie doczekałam się przed świętami przelewu od niego. Dostałam potem 2 szybkie transfery z innego konta. Tłumaczy się, że to zawalił niemiecki bank. Teraz właściciel dopomaga się zapłaty, bo już jest drugi... Pożyczyłam od 2 znajomych, żeby w ogóle móc wrócić do Holandii.

       

      Mam teraz nauczkę: żadnych biznesów i musze odłożyć wreszcie na fundusz awaryjny, aby mieć w razie czego na takie sytuacje. Łatwo się jednak mówi, ostatnie miesiące nie były najlepsze pod względem finansowym, a i styczeń nie zapowiada się lekko. Wprawdzie jestem w trakcie rozmów z dwoma następnymi klientami, światełko w tunelu jest, ale końca kłopotów nie widać. Bardzo to, ale bardzo nie chcę brać jakiejś szybkiej pożyczki, ale chyba będę musiała. W dodatku hotel nie zapłacił za te 3 dni, złożyłam skargę, ale na razie cisza.


      W ramach osczędzania przelałam 1 euro na konto oszczędnościowe. Podjęłam bowiem wyzwanie: co tydzień przelewam kwotę o 1 euro większą. Pierwszy tydzień- 1 euro, drugi: 2, trzeci: 3i tak aż do 52 euro w ostatnim tygodniu. Zaoszczędzona kwota: 1378. Mam przynajniej nadzieję, że nie będzie mnie kusić...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Nowy rok, stare kłopoty”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      środa, 02 stycznia 2019 11:03
  • poniedziałek, 31 grudnia 2018
    • Szczęśliwego Nowego Roku

      Sylwester roku 2018 będę spędzać w ulubiony sposób: pod kocykiem, przed telewizorem. Nie kupiłam szampana, szkoda kasy dla mnie jednej, a brat nie pije takich rzeczy. Wprawdzie zapraszała mnie koleżanka, którą poznałam w Holandii i kuzyn, ale nie chce mi się już dzisiaj nigdzie wychodzić. Koleżanka napiekła faworków i pączków, ale jak znam życie nie wypuści mnie przed 14 następnego dnia, a ja właściwie nie lubię spędzać nocy poza własnym łóżkiem. 1 stycznia mam też zaplanowany: długo będę leżeć w łóżeczku, by skończyć oglądaniem koncertu noworocznego z Wiednia. Raz chciałam się nawet wybrać, ale niestety nie dostałam biletu, który jest losowany i który dostać jest trudniej niż załatwić audiencję u królowej angielskiej. Kuzyn potem odwołał zaproszenie, bo przyjeżdża rodzina narzeczonej, a koleżanka na pewno będzie marudzić, że nikt jej nie kocha.


      Ostatni Sylwester był szampański, bo nie spędziłam go sama, a z Danielem, więc teraz mogę zostać w domu i nareszcie zrobić coś po swojemu. Ostatnio mam bowiem wrażenie, że ulegam wszystkim dookoła i robię coś czego nie chcę, dla świętego spokoju.


      Nie wiem tylko jak zbić kolejne argumenty zbijające moje postanowienie, że nigdzie nie jadę. Muszę potrenować asertywność. Nawet bowiem dziadek mi ustawia życie: napisał mi w międzyczasie, że przyszedł list z Urzędu Skarbowego i on mi pomoże jakby się okazało, że musze coś im płacić. Wolałabym, aby nie interesował się tak moim życiem podatkowym, a zajął się własnym. Duża jestem mam księgowego, chyba nie wsadzą mnie od razu do więzienia? Zresztą pewnie przysłali mi jakiś login czy inne info, bo nie minął jeszcze żaden termin na rozliczenie: ani prywatny, ani firmowy.


      Na koniec życzę Wam drodzy czytelnicy wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2019. Przede wszystkim zdrowia, a reszta się znajdzie.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Szczęśliwego Nowego Roku”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 31 grudnia 2018 17:25