Życie zaczyna się po czterdziestce

Wpisy

  • środa, 18 lipca 2018
    • Plany plany

      Postanowiłam trochę o sobie pomyśleć, zamiast o paszczurze, bo i co ma być to będzie, nic na to nie poradzę. Zaczęłam od moich urodzin. Przypadają we wrześniu i początkowo planowałam imprezę. Po ostatniej jednak, kiedy tylko chyba dyrektor się nie pytał jak było stwierdziłam, że nie robię urodzin. Znowu przyjdzie Daniel, pół hotelu będzie gadać a ja tylko będę miała z tego sprzątanie góry śmieci. Postanowiłam, że tak jak kiedyś myślałam, pojadę do Paryża. Poszukałam lotów i zarezerwowałam sobie tam i z powrotem na Orly. Namawiam koleżankę, aby z Polski do mnie doleciała, ale w razie czego lecę sama. Pozostaje tylko znaleźć jakiś fajny hotelik. A potem plan jest taki, aby o północy na wieży Eiffla wypić szampana, ale nie wiem, czy można, czy tak długo tam otwarte? Potem Luwr, bo jak byłam w Paryżu 30 lat temu, akurat był w remoncie. Mont Martre. Pola Elizejskie, może wpadnę do Macrona. Zobaczę zresztą. Może poznam jakiegoś przystojnego Francuza i 3 dni spędzę w pościelach, zamiast włóczyć się po Luwrach. Mona Lisa jest na pewno przereklamowana.

       

      Potem napisałam do kolegi, który mieszka w UK i jest nauczycielem języka angielskiego. Będę sobie konwersować. Za 20 euro za godzinę, to chyba jest uczciwa stawka? Jeszcze muszę tylko na siłownię się zapisać, brzuszek płaski będę sobie robić przed tym Paryżem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Plany plany”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      środa, 18 lipca 2018 21:12
  • niedziela, 15 lipca 2018
    • Jestem najlepsza

      Nie, nie napiszę co było dzisiaj. W każdym razie Daniel odwołał focha, a na koniec usłyszałam, że jestem najlepsza. No ba, lepszej ze świecą szukać. W hotelu niezastąpiona. Piękna. Mądra. Gotować umiem nawet trochę. Komputery lubię, dzieci lubię, zwierzęta kocham i generalnie skłonna jestem w człowieku widzieć dobro, a nie zło. Ktoś może powiedzieć, że to wada, naiwność i że dostaję po tyłku. Dostaję, co zrobić. Jak trzeba kawę zrobię, mecz pozwolę obejrzeć- ba możemy obejrzeć razem. Mogę uprać te gacie, jakoś nie stanowi to dla mnie problemu. Tylko jakoś szczęścia w miłości nie mam. Mam skłonność do chowania głowy w piasek oraz fochów. Chyba jak każda kobieta. I kłamię. Nie wiem czemu, czasami bez powodu kręcę. Z chowania głowy w piasek trochę się oduczyłam. Fochy z Danielem wyćwiczyłam za to do perfekcji. Z kłamaniem gorzej, bo czasami to są banale sprawy. Potem się brnie w te kłamstwa i trzeba pamiętać, co się skłamało na początku. Ponoć czasami DDA tak mają...


      Pomijając te drobne wady faktycznie jestem najlepsza. To dlaczego nie układa mi się z facetami? Dlaczego nie umiałam sobie ułożyć życia, mam czterdzieści lat  hakiem i ciągle jestem sama, nie do końca z własnego wyboru? DDA? Wysokie ambicje? Brak odpowiednich facetów? Jestem za bardzo na dystans? Gdzie leży problem? Dlaczego on lata za taką tam Kunegundą, a mnie, taką the best ma w pompce?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Jestem najlepsza”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      niedziela, 15 lipca 2018 20:44
  • sobota, 14 lipca 2018
    • Telenowela cd

      Powinnam chyba jakieś scenariusze do telenowel pisać, czy co? Jak tylko sobie obiecuję, że tym razem to na pewno będzie ostatni wpis o Danielu, a potem o moim wspaniałym życiu bez niego, to facet wyskakuje mi jak diabeł z pudełka. Tym razem moja wina jest połowiczna, przysięgam!


      Wczoraj był u mnie grill. Oczywiście wiedziało pół hotelu, bo stałam się dziwnie popularna. Zaprosiłam wprawdzie ograniczone grono osób, ale do Daniela też doszło, bo tę jego dziewczynę z koleżanką też zaprosiłam. Grzecznościowo. Z pewnością, że na pewno nie przyjdą. A tu ona mi pisze, czy zaproszenie nadal aktualne. Niech przychodzi, czemu nie. Już prawie mieli pukać pierwsi goście, kiedy dostaję wiadomość od Daniela. Powiem wam szczerze, że prędzej bym się spodziewała, że królowa angielska do mnie napisze. W dodatku prawie wcale o nim nie myślałam, zajęta przygotowaniami. A on pisze, że słyszał o grillu. I czy on może też przyjść... Z lekka mnie zamurowało. Najpierw chciałam nie odpisać wcale. Potem, że nie. Ale oczywiście głupio odpisałam, że zapraszam. Myślałam, że może chce porozmawiać, przeprosić albo co.


      Szczegółów wam oszczędzę, ale oczywiście przyszli całą paczką, ona też. On przyszedł dla niej, głupio mu było przyznać, że ani nie jest zaproszony, ani ze sobą nie rozmawiamy. I podsumowanie: on na nią leci, ale ona na niego nie bardzo. Scena taneczna: chciał ją objąć, a ona na to, że się wstydzi... Krde jakby mnie Daniel chciał objąć to bym tak nie protestowała. Dziewczyna nie ma 15 lat, byli sami swoi, uchodzą za parę, a ona się wstydzi.


      Niestety kochany Danielu, ale ona ma cię w dupie. Wcale mi jakoś go nie żal.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Telenowela cd”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      sobota, 14 lipca 2018 19:09
  • piątek, 13 lipca 2018
    • Jak żyć bez Facebooka?

      Kiedyś jednak było lepiej. Wcześniej jak rozstałaś się  chłopakiem i akurat nie mieszkaliście drzwi w drzwi to tylko od "życzliwych" mogłaś się dowiedzieć, że On spaceruje pod rękę z tą nową. Teraz jednak, w epoce mediów społecznościowych, łatwiej dowiedzieć się, co w trawie piszczy. Na przykład można wejść w jego profil i zobaczyć czułą fotkę na tle Amsterdamu z podpisem jasno sugerującym co ich łączy. I 70 polubień. Potem życzliwi pytają: widziałaś fotkę. Pewnie liczą, że ze łzami w oczach powiem tak, a potem rzucę się do kanału. Cóż miłe to nie było. Znajoma specjalistka od mowy ciała mówi, że  tej mąki chleba nie będzie. Co z tego, jak on ze mną nie chce upiec nawet małej bułeczki?

       

      Potem się zagląda za kilka dni zobaczyć ile polubień więcej, a tu fotki już nie ma. Chyba nie zniósł ciężaru popularności. Pewnie za parę dni zajrzę znowu, taki nałóg...

       

      Gdyby jednak nie Facebook to nie wiedziałabym, co w trawie piszczy i nadal może łudziła się, że on tylko trochę się gniewa...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Jak żyć bez Facebooka?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      piątek, 13 lipca 2018 10:48
  • niedziela, 08 lipca 2018
    • Po imprezie

      Zdecydowałam się, że jednak pójdę. Nie będzie mi dupek ustawiał życia towarzyskiego Impreza udała się połowicznie, bo część gości nie dopisała. Ja byłam zadowolona i nawet potańczyłam trochę. W nowych butach z Primarka za 16 euro. Największa niespodzianka wieczoru była taka, że ani Daniel, ani jego nowa dziewczyna nie pojawili się a imprezie. Byłam pewna na 150%, że przyjdzie, bo on takich imprez nie omija, a poza tym pracuje z gospodarzem razem, a ta jego femme też jest tam zaprzyjaźniona. Podejrzewam, że stchórzył, bo bał się konfrontacji. Wcale nie miałam zamiaru robić awantur. Nie mógł być jednak pewien tego co się zdarzy i na wszelki wypadek nie przyszedł.


      W sumie doszło, bo jakby był dziki tłum jak się zanosiło na początku to moglibyśmy się jakoś mijać. W ograniczonym gronie musielibyśmy przebywać blisko siebie i to mogło by być nie do zniesienia. Okazuje się, że dla niego bardziej.


      Nowe piękne różowo pudrowe szpilki potem okazały się kulą u nogi. Wracając do domu zabłądziłam, zwiedziłam o pierwszej w nocy pół dzielnicy i jak dotarłam do domu byłam ledwo żywa. Dzisiaj tak bolały mnie nogi, miałam takie pęcherze, że nie nadawałam się do pójścia do pracy. Mieli ponoć w hotelu młynek, ale trudno: ja jestem ważniejsza.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Po imprezie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      niedziela, 08 lipca 2018 18:02
  • piątek, 06 lipca 2018
    • Problem imprezowy

      Nie wiem, czy zacząć od początku czy od końca. Chyba jednak od końca. Schodzę do biura oddać listę i klucze. I supervisor pyta mnie, z lekką pretensją w głosie, dlaczego organizuję grilla, kiedy to jest w hotelu impreza pracownicza? Lekko zdębiałam, bo nie wiedziałam skąd wiedzą. Zaczęłąm się tłumaczyć, że ja swoich gości zaprosiłam wcześniej. To oczywiście pół prawdy, ale...Co kogo obchodzi co robię w piątek, w dzień wolny, czy po pracy? Po drugie, impreza była ogłaszana od kilkut tygodni (ponoć), ale ja się oficjalnie dowiedziałam dzisiaj rano. Ja swoich gości zaprosiłam wcześniej. Słyszałam, że hotel organizuje party, ale akurat dział housekeepingu zapomnieli zaprosić. To pomyślałam, że dla znajomych zrobimy własne party... Termin zgłoszenia minął w środę, dopiero dzisiaj nadrobili niedopatrzenie i wystawili listy. Ludzie zaczęli odmawiać. To zaczęli się dopytywać dlaczego nie idą? Nikogo to nie powinno obchodzić. Poza tym ja zaprosiłam tylko kilka osób, a nie cały housekeeping i osoby niezaproszone mogą się poczuć lekko dotknięte, ale to przecież moja prywatna impreza. Ludzie nie chcieli iść na tego ich grilla, dowiedzieli się za późno, czy mieli inne powody, aby nie pójść, ale w sumie wyszło, że to moja wina.


      Jak już nawet gości nie mogę sobie swobodnie zaprosić to faktycznie czas zmienić tę pracę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      piątek, 06 lipca 2018 19:54
  • czwartek, 05 lipca 2018
    • Jak się dobrać do majtek koleżanki?

      Rozmawiam z kolegą na Messengerze. Tak się nawzajem pocieszamy, bo on rozstał się z partnerką. Z tym, że u niego to było coś poważnego, bo dla niej przeprowadził się do innego miasta. Następnie okazało się, że dama jego serca ma męża. Niestety zapomniała o tym drobiazgu go poinformować. Miała się rozwieść, ale do rozwodu nie doszło i on też leczy złamane serce. Plus chce odzyskać kasę, z tym, że liczoną w tysiące złotych, a nie jak moje skromne 70 euro.


      No i ten kolega, poznany w jednym takim stowarzyszeniu przy takim jednym pośle ośle mówi mi, że połowa naszego męskiego towarzystwa śliniła się na mój widok. Ponoć tematem rozważań było jakie majtki noszę. A ja myślałam, że oni o tym jak naprawić ten świat. Najlepsze, że ja o tym nie miałam pojęcia, bo właśnie chciałam coś zmienić. Przeszło mi i okazuje się, że na całe szczęście...


      Kobieta w polityce ma jednak pod górkę. Zamiast słuchać co mówi, koledzy zastanawiają się jak się dobrać do jej majtek.


      Mam taką cichą nadzieję, że u nas w hotelu np na palarni nie mówi się o tym, czy noszę stringi czy figi i w jakim kolorze.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Jak się dobrać do majtek koleżanki?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      czwartek, 05 lipca 2018 21:39
  • wtorek, 03 lipca 2018
    • Nie idę

      Zdecydowałam jednak, że nie idę na tę imprezę. Będzie pół hotelu i nikt nie zauważy, że akurat mnie nie ma. Oglądanie Daniela z jego laską jest jednak ponad moje siły. To zbyt świeże dla mnie. Trochę się oszukiwałam, że mogę się dobrze bawić i udawać radosną. Nie mogę. Poprzednio było inaczej, bo tamta wyjechała i nie wróciła.


      Dzisiaj sprzątałam z tą jego flamą restaurację. Do mnie się nie odzywa oczywiście, nawet nie odpowiada na moje "cześć". Do niej podszedł, rozmawiali, potem proponował, że jej zrobi kawę. Mamy wprawdzie automat na kantynie, ale ta z restauracji jest oczywiście lepsza. Mnie nie proponował. Potem na przerwie jej proponował kanapki, o tam masz wegetariańskie, Ewelinę pytał o wakacje, a z Marcelą oglądał nowy łańcuch do roweru, który ma jej zakładać. Jeśli tak ma być w sobotę to uznałam, że lepiej dla mnie jak ja nie będę tego oglądać.


      W dodatku nie wszystko idzie po moje myśli: szefowej nie ma, musiała w sprawach rodzinnych wyjechać do Polski, więc nie rozmawiałam z nią. Nie dostałam zwrotu ubezpieczenia zdrowotnego, więc nie mam na wynajęcie pokoju. Jeśli nie wynajmę pokoju to nie mogę zmienić pracy, bo tu mam mieszkanie jednak, a pod mostem nie uśmiecha mi się spać. Kontrakt mi się kończy 17 lipca i cały czas biję się z myślami, bo zostały mi dwie opcje: przedłużyć albo wrócić do domu. Powrót do domu wykluczony, bo nie mam specjalnych oszczędności, ani żadnej pracy, ani nawet nie zaczęłam się za takową oglądać. Najpierw muszę trochę odłożyć.


      Muszę więc zostać tam gdzie jestem, co delikatnie mówiąc wpędza mnie w czarną dziurę. Jedyne pocieszenie, że Ona jedzie teraz na urlop na miesiąc i mam dokładnie tyle czasu do jej powrotu, aby coś zmienić. Jutro mam wolne, jeszcze tortury gruchania w czwartek, w piątek ona zaczyna urlop i pal ją licho jedzie do Polski, czy zostaje tu. W hotelu jej przynajmniej nie będę oglądać.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Nie idę”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 lipca 2018 19:41
  • niedziela, 01 lipca 2018
    • Iść czy nie iść?

      Zostałam zaproszona na imprezę przez Kamila. Zjeżdża do Polski, za dziewczyną zresztą. I za to go lubię. Będzie pół hotelu. Pracował u nas w housekeepingu, a potem przeniósł się do kuchni, więc mają być wszyscy i z kuchni, i z restauracji i od nas. Najpierw bardzo się ucieszyłam, bo bardzo go lubię i fajnie, że o mnie pomyślał. Zresztą jakby mogło zabraknąć Królowej na takiej imprezie? Po tym jak jednak rozstałam się tak nieprzyjemnie z Danielem, to odechciało mi się tej imprezy, jak i życia w ogóle. Teraz jednak myślę, co by pójść. Zaprosiłam kolegę, który kiedyś pracował w hotelu. Dzisiaj wybrałam strój. Zażyczyłam sobie wolnej niedzieli.


      Myślę sobie, czy aby jednak czy to dobry pomysł? On też tam będzie, ona także. Może powinnam sobie odpuścić? Nie narażać się na bolesność serca? Albo pójść i pokazać Mu co stracił?

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Iść czy nie iść?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 lipca 2018 22:42
  • sobota, 30 czerwca 2018
    • Ja decyduję

      Ja wszystko wiem: że Daniel to niedojrzały gówniarz, a ja sobie robiłam płonne nadzieje. Że i tak by z tego nic nie było, bo on za młody. Że postąpił co najmniej nieładnie. Że nazywanie mnie stalkerką to było chamstwo. Że do siebie nie pasowaliśmy. Że ona jest w jego wieku.


      Nic nie poradzę, że za nim tęsknię i to nie minie ot tak z dnia na dzień. Powstrzymuję się, aby nie pisać do Niego skoro sobie tego nie życzy. Jego prawo. Może potrzeba na to tydzień, może miesiąc a może dłużej? Nie wiem. Potrzebuję jednak tego okresu żałoby. Malutkiej. Nie zamierzam rzucać się z mostu, ani rozdzierać szat, ani błagać go, aby wrócił. Nie można nikogo zmusić do miłości, skoro nic do mnie nie czuł, nic nie mogłam już na to poradzić. Teraz chcę sobie po prostu czasami popłakać, ale nie mogę, bo moja czujna współlokatorka lat 50+, która wszystko wie lepiej, bo ma dzieci, wnuki, byłego męża i jakiegoś tam absztyfikanta natychmiast jak radar wykrywa mój nastrój i wstecznie mi zabrania. Mam nie płakać. Muszę się wobec tego ukrywać i tłumić to w sobie, to mi niestety nie pomaga, bo tylko przedłuża cierpienia.


      Dlatego marzę o tym, aby wreszcie wrócić do własnego domu, pod własną kołdrę i z własnym kotem przepłakać sobie parę nocy. Tak aby nikt więcej nie mówił mi co mam czuć, albo czego mam nie czuć. Ja wiem, że wszyscy to robią w dobrej wierze, ale ja będę decydować o sobie. Tylko ja.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Ja decyduję”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      sobota, 30 czerwca 2018 21:51