Życie zaczyna się po czterdziestce

Wpisy

  • czwartek, 19 października 2017
    • Jak odzyskiwałam kod PUK

      Odzyskanie dostępu do serwisu Orange, aby odzyskać kod PUK, aby go sobie wpisać w telefon, bo się nieopatrznie wpisało kod PIN, przypomina włamywanie się do banku. Łatwiej chyba włamać się na serwery NASA. Na karcie SIM kodu PUK nie ma, bo po co. żeby ktoś mógł sobie sam sprawdzić??

      Najpierw loguję się normalnie, jak kiedyś. To mi Orange uprzejmie przypomina, że jakiś czas temu była nowa rejestracja, po mailu i właśnie nadszedł ten wiepokomny moment, kiedy mogę sobie to uczynić. Niestety żadne z wpisywanych przeze mnie haseł nie pasuje. To robimy przypomnienie hasła na maila. Przychodzi mail z linkiem. Link nie działa. I tak pięć razy. Może to był inny mail? Nie był inny. Znowu link nie działa. W końcu wchodzimy na wujka googla i szukamy rozwiązania. Czyścimy ciasteczka. Uff pomogło. Wpisujemy nowe hasło. Żadne nie jest prawidłowe. Niestety Orange nie podpowiada uprzejmie jak powinno być to hasło skonstruowane, czy ma mieć literki, cyferki, czy też i cyferki i numerki. Próbujemy różnych kombinacji. Żadna nie działa. Pocę się. Od przyjścia do domu nic nie robię, tylko usiłuję włamać się na swoje własne konto. Kod PUK pewnie sobie leży gdzieś tam w Polsce, w domu, ale trochę mi nie po drodze. Bliżej jednak do serwisu. 

      Znowu wchodzimy na wujka googla, który zna odpowiedź na wszystko. Hasło powinno być Z dużej litery, mieć 8 znaków i 2 cyfry. Odpowiedź wcale nie pochodzi od Orange, ale od jednego z użyszkodników, który wpadł na to metodą prób i błędów. Gratuluję cierpliwości. Udało się. Wpisałam kod, odblokowałam telefon, przeczytałam kto się nie mógł do mnie dodzwonić, kto mnie pilnie wzywa do kontaktu, a kto pilnie do zapłaty.

      Dziękuję ci GOOGLE.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      czwartek, 19 października 2017 20:54
  • środa, 18 października 2017
  • poniedziałek, 09 października 2017
    • Niemiła niedziela

      To miała być przyjemna niedziela. Rano wyjrzało słońce i zapowiadała się idealna pogoda na spacer. Słyszałam na dole jakieś głosy, ale nie spieszyło mi się aż tak bardzo. Uprałam sobie koszulkę do pracy, ubrałam się ładnie i dopiero zeszłam. Kolega z domku zaprosił znajomych na urodziny. Już mnie chcieli częstować wódką, ale się wymigałam, że właśnie wychodzę. Nikogo poza nami nie było, reszta w pracy. Poszłam na spacer, zrobiłam parę fotek, poszłam na zakupy, ale w końcu musiałam wrócić. Już się nie wymigałam od wypicia. Pili czystą bez żadnej popitki. W końcu poszłam do siebie, nie miałam ochoty tam z nimi się upić. 


      Położyłam się na łóżku i chyba lekko zdrzemnęłam, kiedy do pokoju wparował Walerij. Z piwem. Powiedział, że tamci sobie już poszli i jak nie dawaj całować. Wystraszyłam się. Wstałam i kazałam mu wyjść. Wcale nie miałam ochoty na jego umizgi. Ubrałam się i wyszłam drugi raz. Poczekałam na tyle, aby mieć pewność, że ktoś już będzie w domku. Nie miałam ochoty zostać z nim sam na sam.


      Do tej pory zdarzały się w domku różne sytuacje, a to ktoś stukał, a to ktoś nie sprzątnął po sobie naczyń albo za głośno tupał na schodach. jednak molestowanie zdarzyło mi się pierwszy raz. W połączeniu z faktem, że Daniel oznajmił mi dziś, że mnie wprawdzie lubi, ale spotkać się nie chce, bo wie czym by się to skończyło, poczułam się bardzo, ale to bardzo samotna. Do tej pory skupiłam się na zarabianiu kasy i spłacaniu długów. Jak już odważyłam się wyjść ze skorupki dostałam po łapach.


      Daniela ignorować, skupić się na pracy i zapomnieć o głupotach typu miłość. To chyba nie dla mnie. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Niemiła niedziela”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 09 października 2017 20:32
  • niedziela, 08 października 2017
    • Jeśli facet ma cię w dupie

      Do drugiego spotkania już nie doszło. Mieliśmy się zobaczyć nazajutrz, ale okazało się, że spotkanie z grami zawierało element powodujący niemożność wstania z łóżka. Ok, zdarza się, nawet mnie ;). Potem miałam popołudniowe zmiany, a Daniel ranne, więc nie mogliśmy zgrać się w czasie. Piątek miałam wolny. Usnął i nie przyszedł. Tak dosłownie się tłumaczył. Ja byłam po dentyście, więc może to i lepiej, bo nie czułam się najlepiej. Przeprosił, ale nie wyraził zainteresowania kolejnym razem. Miałam zamiar dać mu ostatnią, trzecią szansę. 


      Nie powiem, było mi przykro. Poprawka: jest mi przykro. Nie myślałam, że tak to się szybko skończy. Teraz nie wiem, czy to dobrze, że to ja wyszłam z inicjatywą. Może jednak powinnam czekać jak ta księżniczka na ziarnku na księcia z bajki?


      Jednak prawdziwe było zdanie, które ostatnio przeczytałam u kogoś na profilu: Jeśli facet zachowuje się jakby cię miał w dupie to znaczy, że ma cię w dupie. Proste?

       

      Teraz znowu nieprędko wyjdę ze swojej skorupki. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      niedziela, 08 października 2017 11:10
  • środa, 04 października 2017
    • Moje fotki nago

      Faceci to są jednak porąbani. Niektórzy faceci. Dostałam od takiego jednego dziwną wiadomość na FB: coś tam padło na ciebie, sexi fotki. W pierwszej chwili nie rozumiałam, myślałam, że jakaś moja fotka jest sexi i on to właśnie pisze w głębokiej analizie psychologicznej. Odpisałam, że nie rozumiem. A on mi na to, żebym mu wysłała swoje fotki nago. I czy wchodzę.

       

      Co mogłam na takie coś napisać? Tylko spadaj. Nie jestem pruderyjna i nie będę udawać, że czekam z dziewictwem do ślubu. To jednak jedno. Ale wysyłanie nagich fotek facetowi z mojej rodzinnej miejscowości, tak aby pewnie potem mogła cała wieś je oglądać to lekkie przegięcie. W dodatku on mi się wcale, a wcale nie podoba. Owszem ja jemu tak i miałam tego świadomość. dlatego ucinałam wszelkie zaproszenia typu na winko, a to szukał partnerki na wesele i takie tam. Uprzedzając wszelkie pytania dodam, że on nie jest w moim typie, to taki bardziej znajomy mojego brata niż mój, a poza tym częściej można go było pod sklepem spotkać niż w robocie i w ogóle nie wykazywał większych zainteresowań. 

       

      Jedynym wyjaśnieniem jest to, że był pijany. A i tak jakbym powiedziała mojemu bratu to chyba by go zabił.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      środa, 04 października 2017 10:32
  • wtorek, 03 października 2017
    • Ząbek

      Niby nie pracuję zębami, ale wczoraj musiałam wyjść przed czasem właśnie z powodu zęba. Boli mnie,, w ogóle zęby mam w ruinie, ale nie były na liście moich priorytetów... Byłam w Polsce na urlopie to mogłam sobie zrobić ze 2 zęby, ale wtedy mnie nie bolało... Teraz cierpię, bo zębów nie przewidziałam w budżecie i muszę poczekać do piątku, kiedy to dostanę kasę, będę miała dzień wolny i będę mogła się borować. Dzisiaj nie poszłam do pracy, zgłosiłam sicka, ale naprawdę praca z takim bolącym zębem, który promieniuje na sąsiednie nie jest przyjemnością. W dodatku wczoraj dostałam chyba gorączki, aż miałam wypieki.


      Musiałam chyba źle wyglądać, bo Ruben powiedział do mnie, żebym się uśmiechnęła. Jak tu się uśmiechać jak boli? 


      W ogóle zauważyłam, że wszyscy faceci się do mnie ostatnio łaszą. Dziwne hmm Zibi to robi nawet maślane oczy. Marcin proponował pomoc przy ząbku oraz zapraszał do siebie, niby żartem ;) Dawid ciągle mnie zaczepia, ale w taki szczeniacki sposób, brakowałoby tylko, aby mnie za warkocze ciągnął. Ahmed pytał kiedy kończę pracę;) Tylko Daniel się nie łasi, nie publicznie, on nie jest z takich. Chociaż wczoraj do mnie machał z drugiego końca korytarza. Zwykle tak nie robił. To chyba działa na tej zasadzie, że jeden facet przyciąga innych? Sama nie wiem. W każdym razie to miłe. Gdyby nie ten ząb umawiałabym się na randki z jednym po drugim ;)

       

      Wracając do zęba to potraktowałam go wszelkimi możliwymi radami znalezionymi w internecie i tymi, które do głowy mi przyszły. Wszystkie pomogły jak umarłemu kadziło. Generalnie sprawdził się tylko Ibuprom, lód do okładów i guma do żucia. Ibuprom łykamy, a gumą zatykamy dziurkę. Działa! Wprawdzie tymczasowo, ale działa. Można też stosować olejek goździkowy, ale tego w tym dziwnym kraju nie ma, a same goździki już tak nie działały. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 października 2017 09:46
  • niedziela, 01 października 2017
    • Randka

      Byłam na randce. A właściwie to randka była u mnie. Po 2 tygodniach czajenia się i pisania coraz bardziej zaczepnych tekstów zaproponowałam: masz ochotę na piwo? Miał, umówiliśmy się na następny dzień. Po małym poślizgu, bo ja po pracy, on myślał, że ja mu napiszę, że to już, a ja czekałam gotowa się pociąć. W końcu przyszedł. Trudno tu mówić o prawdziwej randce, skoro w domku mieszka ze mną kilkoro właściwie obcych ludzi, ale wyszło w sumie bardzo naturalnie. Kolega z Mołdawii jak zwykle grał w jakąś grę online, nie zwracając uwagi na otoczenie. Maria, moja współmieszkanka przyszła w międzyczasie z pracy. Trochę się czułam wyłączona z rozmowy, bo gadali o jakiś wspólnych znajomych, a potem o chorobach. W końcu jednak Marysia poszła do siebie i zostaliśmy we trójkę. Ale w końcu jak idziecie do kawiarni to też nie do końca jesteście sami, nie? Zaczęliśmy od pracy, potem Daniel opowiedział mi o śmierci swojej matki i tak jakoś poczułam, że go dobrze rozumiem... Może to dziwne tematy poruszaliśmy, ale ja o bracie, z którym nie za bardzo mogę się dogadać, on o siostrze, z którą nie rozmawia od 2 lat. Chyba jesteśmy bardziej podobni do siebie niż mi się wydawało. W dodatku jest kucharzem, jak mój młodszy brat heh.


      W końcu powiedział, że musi już iść, ale miał przy tym minę takiego proszącego pieska... ale już był gdzieś tam umówiony. Jakaś premiera nowej gry czy coś. Jakaś FIFA? Co faceci mają z tymi grami?? Chociaż może dobrze, że nie na striptiz ;)


      Na końcu cóż... bałam się, że on pomyśli, że to miało być tylko piwo, powie cześć i do zobaczenia. Całował jednak tak namiętnie, że nie ma wątpliwości jakiego charakteru było to spotkanie ;)


      Najlepsze  jest to, że ja byłam po pracy, więc w spodniach, rozmazana i potargana, a na nogach miałam kapcie, a nie szpilki. A i tak czułam się najpiękniejszą kobietą na ziemi ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 października 2017 18:49
  • poniedziałek, 25 września 2017
    • Zestaw śniadaniowy

      Dzisiaj na śniadanie miałam lekko zeschły żółty ser w kostkach, bardzo czarną kawę i oliwki. Plus czekoladowe cukierki, które tylko udają czekoladowe. Nie jest to może najzdrowsze śniadanie na świecie, ale ponieważ i tak prowadzę tak aktywny tryb życia, że już to jedno śniadanie mogę sobie darować. 20 km dziennie na rowerku plus 8 godzin mniej więcej biegania w pracy. I tak zostało mi trochę tłuszczyku do wytopienia, więc nie ma obawy, aby ewentualny absztyfikant obijał się o moje kości. I tak zresztą życzliwe kobiety powiedziały mi, że na pewno nastąpi efekt jojo i przytyję. I żebym nie wyrzucała tych ciuchów dwa rozmiary za duże. 

      A ja im mam zamiar zrobić na złość i nie przytyć!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Zestaw śniadaniowy”
      Tagi:
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 września 2017 11:39
  • niedziela, 10 września 2017
    • Skutki nadmiaru alkoholu

      Nigdy, przenigdy nie mieszaj alkoholi, bo potem będziesz tak jak ja cierpieć cały dzień. Wprawdzie głowa mnie nie bolała, ale żołądek buntował się na samą myśl o jedzeniu i dopiero wieczorem byłam w stanie coś zjeść. Nie poszłam ani do kościoła ani do przyjaciółki. A ona specjalnie dla mnie upiekła placek! Już go pewnie nie zjem, bo w tygodniu nie ma czasu się spotkać. Muszę jej może coś kupić na przeprosiny następnym razem.

      Cały dzień przeleżałam w łóżku oglądając durne seriale i nie był to mój najbardziej udany dzień. Nawet myśl o wodzie była wstrętna. Dopiero po kąpieli, maseczkach, kremach i serum wyglądam jak człowiek, a nie jak upiór.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Skutki nadmiaru alkoholu”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 września 2017 21:46
  • piątek, 08 września 2017
    • Wietrzenie szafy

      Przyjechałam do domu z taką myślą, że zabiorę ze sobą trochę ciuchów. Ile można bowiem chodzić w kilku tych samych koszulkach i dwóch parach spodni na krzyż? Trochę mi szyki popsuła duża walizka, która zepsuła się tuż przed wyjazdem i musiałam ją zamienić na dwie mniejsze. Potem jednak otworzyłam moją szafę i zobaczyłam siebie: grubszą o 16 kilo, przepełnioną strachem i inną. Pełno w nich ciemnych ubrań, których już nie chcę nosić. Pełno w nim mnie starej, której żal wyrzucić jakiś ciuch tylko dlatego, że ma 15 lat skoro nie jest dziurawy. Otwarłam zatem szerzej szafę i wyrzuciłam wszystko co za duże, przetarte, niemodne albo nadal za ciasne. Został przeciąg i komoda do przejrzenia. Musę kupić duże foliowe worki. Odłożyłam nawet dwie pary butów do wyrzucenia. Spojrzałam na kozaki: wszystkie aut. 

      A potem zacznę nowe wspaniałe życie ze mną :)

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Wietrzenie szafy”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      czterdziestkaa
      Czas publikacji:
      piątek, 08 września 2017 13:35