Życie zaczyna się po czterdziestce

Wpis

niedziela, 24 marca 2019

Green Book

Poszłam sobie wczoraj do kina, na Green Book. Tutaj pierwszy raz, a ostatni raz w kinie byłam w Polsce na trzeciej części Bridget Jones. Polecam, w sensie ten film, a nie takie rzadkie chodzenie do kina. Jak wszystko tutaj, z zewnątrz niepozorny budynek. W środku 8 sal kinowych, na każdym poziomie bar z popcornem, nachos, kawą, herbatą, ale też alkoholami. Można było kupić wino i piwo i to w normalnych szklankach, a nie papierowych. Skusiłam się na popcorn, ale potem pożałowałam, bo w sumie sama nie przepadam za tym, aby jeść w kinie. Nigdy nie zapomnę pary, która namiętnie jadła popcorn przez cały seans Pasji... Na początku było kilka reklam, ale mniej niż w Polsce, a w środku seansu przerwa na siusiu i uzupełnienie zapasu z barku. To ja wzięłam piwo. Sala nie była pełna, ale górne rzędy zajęte, wylądowałam w piątym między dwiema paniami w średnim wieku oraz trójką: dwóch chłopaków i dziewczyna. Taka to się umie w życiu ustawić.... Byłam chyba jedyną pojedyńczą osobą, ale trudno w końcu chodziło mi o film. 


Sam film hollywoodzko przyjemny. Viggo Mortensen rewelacyjny w roli włoskiego kierowcy o nieco ograniczonym horyzoncie oraz nieograniczonym apetycie. Na jego tle Mahershala Ali wypadł dobrze, choć blado. Muzyka przepiękna, choć problemy rasowe nieco wygładzone. Ale w końcu to miał być film dla szerokiej publiczności, poprawy politycznie, nie za brutalny. Oglądało się bardzo przyjemnie. Do domu wróciłam autobusem, trzeba przyznać, że komunikacja tutaj bardzo sprawna.


Pomyślałam sobie tylko, że na ten bilet pracowałam jakieś 45 minut, kosztował 10.50. Sprawdziłam sobie bilety w Multikinie w ukochanej ojczyźnie i tam bym musiała na bilet pracować jakieś 2 godziny. Dlatego nie chodziłam za często, wybierałam tanie dni i promocje. Tutaj mogę chodzić co tydzień, mój budżet tego nie odczuje. Ograniczyłam piwo i inne takie to mogę w zamian w nagrodę pójść od czasu do czasu do kina? Bywają tutaj także polskie filmy, bo jest spora polska społeczność

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
czterdziestkaa
Czas publikacji:
niedziela, 24 marca 2019 10:10

Polecane wpisy

  • Wesołych Świąt

    Przyjechałam busem do domu i znowu obiecywałam sobie, że to ostatni raz. Tym razem droga przez Niemcy była bezproblemowa, ale po przekroczeniu Świecka zrobiły s

  • Kwartał

    Księgowy bardzo mnie ucieszył rano informacją, że pierwszy kwartał mam rozliczony na 0. Oznacza, to że nie dostanę żadnego zwrotu, ale na szczęście nie muszę ni

  • Wieści

    Dużo się zdarzyło ostatnio i winna Wam jestem co najmniej trzy posty, ale jakoś nie miałam ochoty pisać. Po pierwsze w zeszłą niedzielę byłam w Keukenhof. To ta

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Alex napisał(a) z *.7-1.cable.virginm.net komentarz datowany na 2019/03/24 19:39:53:

    Tez mi sie Green Book podobal, poszlam po opinii znajomego i nie zaluje, ale ja do kina to chetnie chodze, najchetniej raz w tygodniu. Ceny sa rozne, w jednym multiplexie bilet to rownowarosc m/w 5.5 euro, a w innym, do ktorego chodze na polskie filmy to juz cena 12-13 euro, ale chodze na polskie z sentymentu. Alkohol w kinie? Podoba mi sie :)

  • Gość napisał(a) z *.dynamic.gprs.plus.pl komentarz datowany na 2019/03/25 22:11:28:

    Film swietny i powinien byc oskar dla Mortensena :) mi udalo sie obejrzec w Starym Browarze, eh te fotele :))

Dodaj komentarz